
Kiedy ranneee wstają zooorze Witam wszystkich i szczęść Boże! Rozrabiaka z kwaśną miną: -Nie chcę robić tutaj draki Chociaż jesteś mą dziewczyną Śpiewem swoim płoszysz ptaki! Zamiast myśleć wciąż o niebie Lepiej pomóż nam w potrzebie Koralina stoi w szoku I nie może zrobić kroku Póki co, jest finał taki Że od stania ma żylaki Julka kipi aż ze złości: -Mam od tego zawsze mdłości Baba lata po chałupie A chłop siedzi se na dupie! -Julka! Ona w lesie stoi! Wszystkich nas to niepokoi! Na to się Paslawek wtrąca: -Sprawa to niepokojąca Jest faktycznie niesłychanie Takie u kobiety stanie Bo jak długo się nie rusza Zwiększa się jej bardzo tusza -Teraz myślisz o figurze Ty szatanie w ludzkiej skórze?! - Julkę aż ogarnia trwoga -Wzywam ciebie Palcu Boga Ześlij jakieś pokemony Bo w tym lesie są demony! A tymczasem, idzie lasem Podśpiewując sobie basem Jakby szedł na jakiś bal...Drwal! Hej, ciekawym czy królewna Narąbała dużo drewna A jak drzew jej zbrakło może To z ochotą jej dołożę Silna baba ważna rzecz Kto zaprzecza, idzie precz! I tak sobie podśpiewuje Głosu w piersi nie żałuje Aż tu nagle, hyc, zza drzewka Wyskoczyła jakaś dziewka I odzywa się w te tony: -Stój gamoniu ty szalony Ależ bałwan z ciebie durny To był pomysł całkiem bzdurny By zostawić ją, gdzie kleszcze I to w Walentynki jeszcze! Zrozum wreszcie, przecież ona Do rąbania nie stworzona To nie leży w jej naturze Miast siekiery, daj jej RÓŻE! -Czyś najadła się szaleju? Albo nawąchała kleju? Kto ty jesteś? Nie poznaje? Opowiadasz jakieś baje! -Jam Solaris jest, od Lema -Lema? To jest jakaś ściema Nie słyszałem o tym drwalu Zejdź mi lepiej z drogi lalu! -Dosyć tego, szkoda czasu! Jestem wróżką tego lasu! -Nie obchodzi mnie to wcale Czyś ty wróżką lasu, gaju autobusu czy tramwaju! Wróżka wzdycha, ech, idioci Nigdy nie chcą po dobroci Ale, że ten przebrał miarę To dostanie srogą karę -Hokus pokus, czary mary Gdyż sympatią cię nie darzę Czynię ciebie... pantoflarzem! A że mocne to zaklęcie Drwal obrócił się na pięcie Jak piorunem porażony I wykrzyknął: Pragnę żony Będę znosić fochy, żale Stawiać ją na piedestale! Będę stopy jej całował Prał, gotował i haftował Czyścił wszystkie jej buciki I odkręcał te...SŁOIKI!!! Zamilkł i bez zbędnej zwłoki Pobiegł szybko w las głęboki Dotarł dysząc, pot się leje Patrzy a jego królewna Stoi jakby cała z drewna Klęknął przed nią z miną rzewną Wybacz mi, moja królewno Możesz dla mnie być niedobra Dam ci futro nawet z bobra! No bo z norek to przeżytek Dam ci cały mój dobytek 2 pokoje oraz fiata Przeżyjemy cudne lata Będzie dobrze nam jak w niebie Tylko powiedz "tak, chcę ciebie"!

