
Latka lecą, słuchaj tego masz tu rymy Ojca swego Być dziś księgową, to trzeba mieć jaja Nawet wypłata nie uspokaja Świat jest wesoły, Ty raczej smutna Bo widzisz jaka skarbówka okrutna Zusy, faktury, papieru stosy Klikaj w te pliki, siedź w pracy do nocy Życie ucieka, roboty przybywa Rząd krew twą pije bo kasy ubywa Góra przepisów mózg rozpierdala Masz znać je wszystkie, inaczej pała Gdy ślęczysz po nocach, próbujesz rozumieć Inni się bawią, lecz ty nie w tym tłumie Pracujesz cichutko, muza cię koi Może się urząd nie przypierdoli Oczopląs pełny, zwoje przegrzane Zaczynasz rozumieć, masz przejebane Być dziś księgową, to trzeba mieć jaja Nawet melisa nie uspokaja Klient cię wkurwia, a jego skarbowy Czas walnąć się w łeb, młotek gotowy System już działa, już cię trakuje Nie zostań z niczym, bo to są chuje Nie licz na litość i na rozsądek Bo system zrobi z Tobą porządek Jak żyć, gdy klient ma wyjebane I tylko się wkurwia na vaty zasrane On tylko żąda, on się domaga Masz robić, nie pytać, zwyczajna sprawa Zawsze po czasie dostarcza kwity Ale jest świetny, jest wyśmienity Tym masz nadrabiać, po nocach wklikiwać Jemu się bilans ma wyrównywać Gdyby nie Twoja surowa Mama To byś jebnęła takiego chama Ale mu winy odpuszczasz wszystkie Niech idzie precz ze swoim pyskiem Być dziś księgową, to trzeba mieć jaja Nawet łyk wina nie uspokaja Być dziś tra-la-la , to trzeba mieć jaja Głęboki oddech nie uspokaja Klient nie płaci, Ty się gotujesz On mówi „jutro”, tak Cię kantuje Nikt płacić nie lubi, a żyć z czegoś trzeba On ma to w dupie, u Ciebie gleba Bo tych papierów, to on nienawidzi Podatki go bolą więc on się brzydzi Nie zdążysz w napięciu doczekać wieczora Renoma księgowej upierdolona Ziomuś jak żyć, jak żyć koleżanko Chyba to jebnij, bo już nie warto Lepiej posiedź se na zasiłku Niech inni dymają, zostajesz w wyrku Być dziś księgową, to trzeba mieć jaja Zwykła wypłata nie uspokaja Wstać dziś do pracy, to trzeba mieć jaja Miły głos z radia nie uspokaja Każdy to złodziej, Tobie zabiera U Ciebie na koncie zostają zera A jak masz gest to nawet debety Idź się zapożycz, zobaczysz zety Długi, odsetki, następna rata Nadpłacaj kredyt, jesteś kumata Na vinted puszczasz najlepsze szmaty Może ktoś kupi, to kasa na spłaty Klient w rozpaczy, Ty chora na nerwy Niech się odmieni żywot przeklęty Niech będzie pięknie, spokojnie, jak w raju Lecz rząd nie odpuści, im zawsze jest mało Więcej podatków, płaćcie daniny A my waszą kasę rozpierdolimy Masz zapierdalać, karmić ich gęby Rząd dopilnuje, będziemy biedni Być dziś księgową, to trzeba mieć jaja Nawet relanium nie uspokaja Być dziś księgową, to trzeba mieć jaja Śmieszny stendaper monolog wywala Klient se myśli, księgowa go kiwa A to sam system z Tobą pogrywa Jak żyć gdy w taczkę Ci więcej wrzucają Kota ogonem już odwracają Pracuj za dwie, a będziesz bogata Tak mówi rząd, a Ty, że garbata Jak żyć, gdy dłoń się sama zaciska Robią Nas w konia, aż dupę ściska Jak żyć, gdy szczena na glebę opada Robią Cię w chuja, aż jesteś blada Jak zapierdalasz, to masz nagrodę Takie są prawa, gdy znasz przyrodę A gdy nurkujesz w świecie iluzji Weź pod uwagę, to nie dla ludzi Pociesza Cię psinka, czarna kruszynka Spacery, tropienie, to Twoje wytchnienie Noskiem pracuje, piloty żuje Gdy razem idziecie, to się rozumiecie Tak żyć będziecie, inaczej nie chcecie Odskocznia konieczna, jesteś bezpieczna Dbasz o sylwetkę, siebie szanujesz Przeklinasz pod nosem, gdy ktoś irytuje I dziubek robisz i jesteś dama Ale robota nie zrobi się sama Być dziś księgową, to trzeba mieć jaja Nawet jacuzzi nie uspokaja Klient Cię skubie, a jego aparat Ten namaszczony do KASo-łupania Być dziś księgową, to trzeba mieć jaja Nawet wypłata nie uspokaja Choć sprytna jesteś, ładna jak lala Ten chory system Cię rozpierdala Dam Ci pałera bo jesteś kumpela Ty jesteś Aśka ja gardło zdzieram Bo świat warto zmienić i Nas ocalić Przed życiem pod butem takich drani

