
[Intro] (Ша, złodzieje! Posłuchajcie opowieści o honorze i zdradzie!) [Verse 1] Na Mołdawiance skrzypce rżną do rana, U Wani Kulasa wódka leje się ze dzbana. Przy stole siedzi piękna Mańka ruda, A Wania liczy łup, bo noc się udała. Nalał jej wina w kryształowy dzbanek: „Słuchaj no, Mańka, kończy się poranek. Nasz kumpel Kola gnije na Kanale, Bez niego w skokach nie idzie nam wcale!” [Verse 2] „Bierz złote ruble, ruszaj na północne szlaki, Gdzie z Biełomoru wyją nocą ptaki. Wykup nam Kolę, niech wraca do ferajny, Zanim w tym błocie skończy żywot marny!” Jechała Mańka przez śniegi i mgły, By wyrwać brata z komendanta kłów. O świcie stoi pod obozu bramą, Lecz to, co widzi, nie jest dawną ramą! [Chorus] Graj, mandolino, płacz, odeska nocy! Nie szukaj w zdradzie litości ni mocy! Złodziejski honor twardszy jest niż stal, Kto go utraci — temu bilet w dal! (Hej, rwij strunę, bracie!) [Verse 3] Wychodzi Kola w skórzanym palcie, W teczce ma akta, nie marzy o gwałcie! Na piersi medal przodownika lśni, I prosto w oczy śmieje się z jej łzy: „Żegnaj mi, Mańko, skończyłem ze szmalem, Ja teraz państwo buduję z zapałem! Nie wrócę w knajpy, do melin i chłodu, Dostałem order za wierną cześć ludu!” [Verse 4] Wróciła Mańka do odeskiej sieni, Wania wysłuchał i z gniewu się mieni. Podkręcił wąsa, splunął na podłogę: „Kto zdradził braci, ten wybrał złą drogę! Złodziejski zakon nie zna pobłażania, Dla takich ptaszków nie ma zmiłowania!” [Chorus] Graj, mandolino, płacz, odeska nocy! Nie szukaj w zdradzie litości ni mocy! Złodziejski honor twardszy jest niż stal, Kto go utraci — temu bilet w dal! [Outro] (Gitara przyspiesza, groźny akord akordeonu) Gdy na Północy wstał blady poranek, Znaleźli Kolę za bramą z firanek. Kosą pod żebro wyrównano rachunek... Dla Mołdawianki to jedyny ratunek! (Kwituj rachunek, Wania!)

