
Tu nasrane, tam narzygane... Tak nas Oliwka wita nad ranem! Brudów do prania piętrzą się stosy I nie ma komu śmieci wynosić Wory już pełne i brzęczą w nich szkła Tak tu żyjemy - menele spod sto dwa Pościel już śmierdzi, ale chuj z tym! Nikt nie ma siły, trzeba tak żyć... Przewróciło się, niech leży... Srebrzysko albo Kobierzyn Już niedługo nas zabierze! Tam też można będzie leżeć! Brudne gary stoją w zlewie Obiad znów na samym chlebie By mieszkanie wypucować, Muszę z pracy zrezygnować Muszę chyba rzucić szkołę Bo tak dłużej nie wydolę Zima znów depresją męczy Jadźka całą noc znów jęczy Muszę złapać się poręczy! Bo upadnę, będę na dnie Leżeć aż nadejdzie wiosna Może wtedy życiu sprostam? Przewróciło się, niech leży... Srebrzysko albo Kobierzyn Już niedługo nas zabierze! Tam też można będzie leżeć! Ciężkie życie jest meneli Leżą w brudnej wciąż pościeli Plecy bolą od leżenia Wzrok rozmyty od patrzenia W tablety i w telefony Gdyby tak dawali bony! Za godziny skrolowania Za lata opierdalania! Bylibyśmy już bogaci Menele - arystokraci! Przewróciło się, niech leży... Srebrzysko albo Kobierzyn Już niedługo nas zabierze! Tam też można będzie leżeć! Więcej leków potrzebuję? Już garściami się szprycuję Ten chemiczny koktajl łykam I wciąż z życiem się borykam Chuja warte to leczenie I tak ciągle jest leżenie... Leżę w nocy i dzień cały Może podcast choć nagramy? "Menele z Redłowskiej Kaskady"! Śmieci stoją wciąż pod drzwiami Już korytarz cały wali! Czystych gaci już brakuje Wszystko nam się w rękach pruje Wszystko śmierdzi i marnieje Takie nasze marne dzieje! Przewróciło się, niech leży... Srebrzysko albo Kobierzyn Już niedługo nas zabierze! Tam też można będzie leżeć! Lecz nadziei wciąż nie tracę Że upiorę w końcu gacie! Że znajdę lek doskonały I posprzątam nasz dom cały Że energii w końcu starczy By żyć z tarczą, nie na tarczy. Muszę tylko nabrać siły Muszę tylko przetrwać zimy, Zawieruchy i zawieje, Przebrnąć przez te ciężkie dzieje! Może dziś nie oszaleję? [Whispers] Może dziś nie oszaleję...

