
Bolko, Lolko i Autko
Był Jurand ze Spychowa, Krzyżaków tęgo bił A także Zbyszko i Maćko Lecz nikt z nas nie pamięta, że trzech największych z nich To Bolko, Lolko i Autko! Gdy wstrętny smok wawelski Krakowa władcę zjadł Zabili złego potwora Bolko to ten najstarszy, Lolko to średni brat A Autko miast nóg miał koła. Gdy warszawska syrena zatopić chciała gród To odpór rybabie dali Bolko wypił pół Wisły, Lolko te drugie pół A Autko raz-dwa nawalił. A gdy królowa Tatra, na górskim tronie swym Chciała wytępić ludzi Bolko przewrócił górę, Lolko rozbił ją w pył A Autko się nie obudził. Przez setki lat trzej bracia chronili nas przed złem I nie zawiedli ni razu Bolko przewodził Polsce, Lolko spapieżył się A Autko stoi w garażu. Czyny dzielnych rycerzy pokrył już czasu kurz Więc zapamiętać warto Że trzech największych braci to nie Lech, Czech i Rus Lecz Bolko, Lolko i Autko! Bolko, Lolko i Autko!

