
[Zwrotka 1] Na każde imię odwracałam głowę, byle ktoś wołał, byle było gdzie. Miałam odpowiedź starannie gotową, zanim pytanie rozpoznało mnie. Byłam rozsądna w stosownych godzinach, wzruszona wtedy, gdy wypadał żal. Nawet milczenie miałam na usługach — umiało wejść i zejść na dany znak. W rubryce „własne” pisałam „do wglądu”, w rubryce „pilne” — zawsze cudzy brak. A moje „nie” z przyczyn proceduralnych nie mogło nigdy opuścić moich warg. [Przedrefren] I tylko czasem, pomiędzy sprawami, gdy nikt ode mnie nie oczekiwał nic, czułam, że ktoś pod moim nazwiskiem próbuje jeszcze do mnie się przebić. [Refren] Jestem nieobecna we własnej osobie, choć odpowiadam, kiedy woła świat. Wszystko się zgadza: nazwisko i podpis, tylko się ze mną od dawna nie zgadza plan. Proszę nie mówić, że dobrze mnie znacie, znacie rozkład moich dyżurów i spraw. Tak doskonale umiałam być dla was, że mnie zabrakło — a nie zauważył nikt z was. [Zwrotka 2] Znałam na pamięć rozmiary cudzych lęków, wiedziałam, komu nie przerywać snu. Swoje pragnienia nosiłam w zastępstwie, jak cudzy płaszcz, który trzeba oddać już. Mówiono: „Z tobą jest zawsze tak łatwo”. Brałam te słowa za najwyższą z pochwał, aż zrozumiałam, jak łatwo mnie przesunąć, kiedy dla kogoś zabraknie miejsca obok. Ktoś mnie zapytał: „A ty czego pragniesz?”. Najpierw spytałam, ile mogę chcieć. Potem się śmiałam odrobinę za długo, żeby nie było słychać, że nie wiem. [Przedrefren] Nie było huku, rozbitego lustra, żadnego gestu na pożegnanie scen. Tylko wiadomość: „Dziś nie będę mogła”. I cisza. Świat nie zawalił się. [Refren] Jestem nieobecna we własnej osobie, choć odpowiadam, kiedy woła świat. Wszystko się zgadza: nazwisko i podpis, tylko się ze mną od dawna nie zgadza plan. Proszę nie mówić, że dobrze mnie znacie, znacie rozkład moich dyżurów i spraw. Tak doskonale umiałam być dla was, że mnie zabrakło — a nie zauważył nikt z was. [Most — ciszej, blisko mikrofonu] Nie chcę na przekór polubić samotności ani za czułość wystawiać wam rachunków. Chcę tylko czasem zmienić zdanie w połowie i nie nazywać tego brakiem szacunku. Chcę móc powiedzieć: „Jeszcze nie wiem”. Nie dopisywać usprawiedliwień do łez. I gdy zostaję — naprawdę zostać, zamiast się bać, co stanie się, gdy wyjdę. [Instrumental — pulsujący fortepian i wiolonczela] [Refren finałowy] Już się pojawiam we własnej osobie, czasem nie w porę, czasem o słowo za późno. Jeszcze odruchowo przepraszam za wybór, jeszcze mi własne pragnienia przychodzą z trudem. Proszę nie mówić, że stałam się obca, kiedy pierwszy raz nie odgaduję waszych spraw. Możemy spotkać się wreszcie naprawdę, jeśli przy mnie jest także miejsce dla mnie, choć raz. [Outro — mówione, spokojnie] Gdy przestałam być na każde zawołanie, powiedzieli: „Już cię z nami nie ma”. Dopiero wtedy mogłam odpowiedzieć: „Jestem”.

