
tańcze sam .mp3
[Intro] [cinematic orchestral choir, deep sub-bass swell] Huuu... Huuu... [record scratch, drum break enters] [Verse 1] [rhythmic male rap] Psychodryna osiem cztery, w głowie jak film Alicja z krainy cudów, kręci się dym Gibon na dzieli ogród zieleni w pół Ja nie jestem raperem, hip-hopowcem, muzyka i czuję jakbym był znowu chłopcem Unitra i Amiki, disco polo co niedzielę Niemcy mieli techno, a my szajs i piękno Trzy kanały propagandy, nielegalnych rzeczy kontrabandy Później drzwi do rozpusty zachodniej się otworzyły Muzyki instruktor, rock your body Parę dźwięków, które mnie ukształtowały Sonic Empire, Westbam i klasyka Firewire Leciałem też nurtem gitarowym Sepultury Rozpierdala głowę też ekipa Metallica, Slayer Niszczy szybko do brutalnej muzyki najlepsze są alkohole i zielone ćmiki Popalone nuty, popalone styki W ramach prostowania głowy słuchałem Vangelisa, Jarre'a i Dr. Albana Gdy umarł Freddie, to świat się zatrzymał, płakał deszczem Zacząłem pisać wiersze, raczej rymowanki To dobrze robi, nawet możesz się wyżalić Zamiast atramentu słowa łzami zapisane, najbardziej śmiercionośne [Chorus] [distorted electric guitar enters, shouted vocals] Kochanie, wpadłem pod pantofla, robiłem wszystko dla niej Nawet jak miałem swoje zdanie, nie wygrałem z radami koleżanek Została starą panną z kotem, ja się ewakuowałem Trochę przecierpiałem, drugi powiew miłości poczułem wczesnym latem Te same scenariusze pomyślałem, a przecież to ja się właśnie duszę [Verse 2] [rap vocals, synth bass pulse] Myślałem, że potrafisz wybaczyć, potrafiłaś też zranić Zakochanie, podłamanie, pojawiały się dopalacze Trzymała miłość w klatce i to i wyjebałem jak rakieta z dopalaczem Dziesięć lat sam sobie tańczę, sam możemy porozmawiać (Ale ja tańczę sama) Możemy iść na randkę (Ale ja tańczę sama) Możemy jechać w wannie (Ale ja tańczę sama) Ja chodzę po tej ziemi ponad czterdzieści lat Wydaje mi się czasem, że ludzie i ja to nie ta sama rasa Chłopaki się malują, a laski palą krak Potem widzi się w lustrze i myśli: "Aleś Maciaś, ale to ja zero" Chmura relaksu z matki ziemi wciąga nas w dół Tetrahydrokannabinol orientuje się tak Gnom, topaz, mielu, sklej, leci kolejny buch jak znak Życie płynie z fartem jak rzeka, nie patrzę wstecz na blok Nie warto liczyć kto tu wróg, kto brat, gdy trzyma cię ten szok Władek przepalany blantem nad ranem kończy noc Z ziomalem browarek, każdy niesie swoją moc A ziom schowany za ciemnym okularem Geopolitycznie podejrzany, w głowie śmiech, a w oczach strach [Bridge] [melodic vocals, clean guitar] Dym, rymy, bity, zwrotki lecą prosto w noc Hamskie, proste słowa ostre, tak tu płynie moc Ona ciągle ostrzy kosę, słyszysz, twoja kolej Kanibale już szykują ucztę, sprawdzają czy się boisz [Chorus] [full intensity, heavy drums and distorted guitars] Dym, rymy, bity, zwrotki, w gardle święty żar Rozgrzeszenia święty płomień pali winy, pali strach Dym, rymy, bity, zwrotki lecą aż po świt Tu gdzie życie smakuje ostro, musi swoje przejść i pić Psychodryna i kwas, światłami tnie mrok Alicja w Wonderland na bloku stawia krok Gibon na dzieli ogród zieleni w krąg Jak klaun w lekcji słońce, kiedy w butach siedzi dno Zostają tetrahydrokannabinol, kaptur kryje twarz Techno mi gra i ten głód, klej i oddech miesza czas Życie płynie z fartem, kiedy nie patrzysz w dół Nie mierzysz kto cię zdradził, tylko gdzie dzisiaj stawiasz styl Psychiatryki za murami robią z główek kalejdoskop Późno jest na ostrzeżenia, gdy już padłeś w ten galop Nad kozłem demony za ścianą szepczą, że twój kres Zadymisz, nie odpowiesz, bo wciągnął cię ten sen jak wieś [Outro] [atmospheric synths, fading drums] Coś mnie w głowie wiecznie ponury cień nad nami Nie ma uczuć i imion słów, tylko migot flar nad dachami Nie wspomnisz chwil, gdy czas ucieka jak dym Może to sen, a może blaski twego życia pod dym La la la... Nie nadejdzie nowy dzień, jeśli stoisz ciągle w strachu Do brzegu życia, do brzegu sukcesu sami się dobijasz Jeśli mnie znajdziesz, nie uciekaj, nie odwracaj się Gorącą dłonią mimo lęku dotknij mnie chociaż raz [heavy guitar riff finale] Dym, rymy, bity, zwrotki lecą prosto w noc Hamskie, proste słowa ostre, tak tu płynie moc Ona ciągle ostrzy kosę, słyszysz, twoja kolej Kanibale już szykują ucztę, sprawdzają czy się boisz Dym, rymy, bity, zwrotki, w gardle święty żar Rozgrzeszenia święty płomień pali winy, pali strach Dym, rymy, bity, zwrotki lecą aż po świt Tu gdzie życie smakuje ostro, musi swoje przejść i pić

