
[Verse 1] Na betonie rosnę, w ogniu się hartuję, Każdy krok na ulicy, każdy ruch kalkuluję. Zimne spojrzenia, twarze skryte pod kapturami, Tu, gdzie lojalność to świętość, zdrada kończy się ranami. W kieszeni stal, gotowa na każde wezwanie, W tych brudnych zaułkach, życie to ciągłe starcie. Nocą miasto żyje, słychać tylko nasze kroki, Każdy z nas ma swój cel, żadnych pytań, żadnych blokad. [Chorus] Tu, gdzie dym z lufy miesza się z zapachem krwi, Życie na krawędzi, każdy dzień to walka w ciemności. Nie ma ucieczki, nie ma miejsca na strach, W tym świecie, gdzie każdy z nas ma swoje blizny i gniew w oczach. [Verse 2] Maski na twarzach, nocne misje w mroku, Każdy z nas wie, że gra toczy się o każdą sekundę spokoju. Kroki liczone, każdy dźwięk może zdradzić, Nie ma czasu na błędy, każdy ruch musi się zgadzać. Blask świateł w tle, echo strzałów gdzieś w oddali, W tej grze nie ma słabych, tylko ci, co przetrwali. Lojalność ponad wszystko, zdrada to wyrok, Każdy, kto staje na drodze, kończy pod ziemią, to nie spisek, to prolog. [Chorus] Tu, gdzie dym z lufy miesza się z zapachem krwi, Życie na krawędzi, każdy dzień to walka w ciemności. Nie ma ucieczki, nie ma miejsca na strach, W tym świecie, gdzie każdy z nas ma swoje blizny i gniew w oczach. [Verse 3] Stal w rękach, zimna jak nasze serca, W tej grze nie ma miejsca na uczucia, tylko cel i determinacja. Brudne pieniądze, szybkie akcje, noce bez snu, Tu, gdzie każdy fałszywy ruch kończy się na bruku. Szmery w ciemności, cienie tańczą na ścianach, W tej grze każdy krok, każda decyzja to sprawa życia i śmierci, nie ma innej prawdy. Na końcu dnia liczy się tylko przetrwanie, To jest nasz świat, nasza wojna, tu nie ma miejsca na wahanie. [Chorus] Tu, gdzie dym z lufy miesza się z zapachem krwi, Życie na krawędzi, każdy dzień to walka w ciemności. Nie ma ucieczki, nie ma miejsca na strach, W tym świecie, gdzie każdy z nas ma swoje blizny i gniew w oczach.

