
[Intro – szept, odległy chór] Zabrano mnie na krańce ziemi… Tam, gdzie ogień płynie jak rzeka, Tam, gdzie kończy się świat i otwiera się otchłań. [Zwrotka 1] Widziałem miejsce burzliwe, Górę, której szczyt sięgał nieba, Ogniste łuki i strzały, Błyskawice przecinające ciemność. Wody życia płynęły ku zachodowi, A rzeka ognia jak płonące morze Wlewała się w wielką otchłań, Tam, gdzie żadne ciało nie chodzi. [Refren – monumentalny chór] Na krańcach ziemi ujrzałem ogień, Góry ciemności i głębię bez dna. Wichry podtrzymują sklepienie nieba, A przede mną otwiera się tajemnica. Na krańcach ziemi… Tam, gdzie nie ma ludzkich śladów, Henoch ujrzał miejsca, Których człowiek nie znał. [Zwrotka 2] Widziałem skarbiec wszystkich wiatrów, Kolumny podtrzymujące niebo. Wiatry poruszały sklepieniem, A gwiazdy miały swoje drogi. Siedem gór stanęło przede mną, Z kamieni wspaniałych i drogocennych. Jedna jak tron Boga, Jej szczyt jak szafir. [Refren – większy] Na krańcach ziemi ujrzałem ogień, Góry ciemności i głębię bez dna. Wichry podtrzymują sklepienie nieba, A przede mną otwiera się tajemnica. [Bridge – niski chór] Za górami… Tam, gdzie nie ma sklepienia nieba, Ani fundamentu ziemi, Ani wody, ani ptaków… Tylko pustka. Tylko ogień. Tylko głęboka otchłań. [Zwrotka 3 – narastająco] Siedem gwiazd jak płonące góry, Ujrzałem je w miejscu więzienia. A anioł powiedział: „Przekroczyły nakaz Pana”. Zostały związane, Czekając na wyznaczony czas. Dziesięć tysięcy lat… Aż dopełni się ich wina. [Refren finałowy – monumentalny] Na krańcach ziemi ujrzałem ogień, Góry i filary nieba. Widziałem rzeki, wichry i otchłanie, I gwiazdy zamknięte w więzieniu. Nie wszystko, co widzi człowiek, jest przeznaczone jego oczom. Henoch patrzył… A niebo otworzyło przed nim swoje tajemnice. [Outro – samotny głos, bardzo spokojnie] Siedem gwiazd… Związanych w ciemności… Czekają.

