
[Verse 1] W mrocznych zaułkach myśli, gdzie cienie tańczą w kręgu, Słowa płyną jak rzeka, niosąc echa dawnych lęków. W labiryncie wspomnień, gdzie czas zgubił swój kompas, Szukam sensu w chaosie, gdzie nadzieja to utopia. Wśród betonowych ścian, gdzie sny kruszą się w pył, Kroczę ścieżką niepewności, gdzie każdy krok to błąd. W blasku neonów gasną marzenia niespełnione, A serce bije rytmem miasta, które nigdy nie zasypia. [Chorus] Cisnę nadal krwiste bragga, większość sceny spłonie, Raperzy są bardziej spięci od stanika Ewy Sonnet. Na niebie omen, spada deszcz komet w Rosji, Nasz ponury karawan wciąż ciągną czarne kozły. [Verse 2] W kalejdoskopie zdarzeń, gdzie rzeczywistość się łamie, Szukam prawdy w iluzji, gdzie fałsz króluje na tronie. W oceanie pustych słów, gdzie milczenie jest złotem, Tonę w głębinach myśli, szukając brzegu spokoju. W teatrze życia, gdzie maski kryją prawdziwe twarze, Gram rolę bez scenariusza, improwizując każdy dzień. W symfonii chaosu, gdzie dyrygentem jest los, Tworzę melodię przetrwania, w takt bijących serc. [Chorus] Cisnę nadal krwiste bragga, większość sceny spłonie, Raperzy są bardziej spięci od stanika Ewy Sonnet. Na niebie omen, spada deszcz komet w Rosji, Nasz ponury karawan wciąż ciągną czarne kozły. [Bridge] Czarne chmury nad głową, jakby niebo chciało płakać, Droga z popiołu i ognia, każdy krok to nowa strata. Pomiędzy świtem a zmierzchem, gdy świat traci kolory, Widzę blaski i cienie, życie wiruje jak na diabelskim kole. Czy to fatum nas prowadzi, czy tylko własny cień? Wciąż biegnę po tym szkle, choć każdy krok to ból i cień. Nie pytaj, co nas czeka, odpowiedź ukryta w mgle, Jedyne, co pewne, to kozły, które ciągną nasz cień. [Outro] W epilogu tej opowieści, gdzie słowa tracą znaczenie, Zostawiam ślad na kartach czasu, wierszem pisząc swoje istnienie. W kręgu życia i śmierci, gdzie początek splata się z końcem, Tańczę w rytmie przeznaczenia, z cieniem jako towarzyszem.

