Mówią... Że tam, gdzie ziemia pęka bez deszczu... A korzenie są grubsze od murów Labiryntu... Pył płynie jak czarna rzeka. Mówią... Ale ci, którzy byli najbliżej, Rzadko wracają z opowieścią. Pod korzeniami śpi coś starego, starszego niż nasze najstarsze kroniki, Starszego niż pierwsze ludzkie ognisko, starszego niż bogów tych krzyki. Powracający znaczą tam szlaki, zostawiają nacięcia na drzewach w nocy, Łowcy omijają te gęste miejsca, nie chcąc szukać tam żadnej pomocy. A kapłani Pyłu nagle milkną, gdy wiatr przynosi ten ciężki zapach, Gdy mrok zaczyna pękać na bagnach i dusi nas w swoich łapach. Nikt nie wie, czy to stworzenie, czy tylko źródło, gdzie bije ten prąd, Ale każdy z nas w głębi duszy chce uciec w tamtą stronę stąd. Każdy z nas dobrze zna tę legendę... Każdy z nas dobrze zna tę cenę... A jednak, gdy braknie nam tchu... Idziemy na skraj tego snu... MATKA KORZENI! — (Woła przez kamienie!) MATKA KORZENI! — (Woła przez nasz sen!) Tam, gdzie korzenie piją święty Pył, Tam człowiek gubi resztki swoich sił! Tam tracisz własny cień! MATKA KORZENI! — (Woła z głębin ziemi!) Jeden raz wrócił z workiem czystego Pyłu, bogatszy niż cała jego rodzina, Drugi powrócił całkiem bez wspomnień, nie poznał matki ani syna. Trzeci zostawił krwawy znak na krowie, czwarty porzucił swój łowiecki nóż, Piąty przysiągł, że słyszał tam śpiew i poszedł za nim w tumanie tych róż. Poszedł dalej niż wszyscy przed nim, wsiąknął w tę czarną, pogańską glebę, Gdzie mury Segmentu giną wysoko, zasłaniając nam puste niebo. To nie jest potwór, to czysta obsesja, która cię karmi, a potem gniecie, Największa tajemnica, najsłodsza zaraza, jaka istnieje na tym świecie. Każdy z nas dobrze zna tę legendę... Każdy z nas dobrze zna tę cenę... A jednak, gdy braknie nam tchu... Idziemy na skraj tego snu... MATKA KORZENI! — (Woła przez kamienie!) MATKA KORZENI! — (Woła przez nasz sen!) Tam, gdzie korzenie piją święty Pył, Tam człowiek gubi resztki swoich sił! Tam tracisz własny cień! MATKA KORZENI! — (Woła z głębin ziemi!) Może jest drzewem... może jest miejscem... Może to tylko kolejna historia, którą karmimy nasz własny strach... Lecz gdy Pyłu zaczyna brakować w osadzie, Gdy pamięć i umysł obraca się w piach... Nawet najstarsi... (pauza) Nawet Starszyzna patrzy w tamtą stronę! MATKA KORZENI! — (Woła przez kamienie!) MATKA KORZENI! — (Woła przez nasz sen!) Tam, gdzie korzenie piją święty Pył, Tam człowiek gubi resztki swoich sił! Tam tracisz własny cień! I choć znamy przestrogi... Wciąż szukamy jej śladów wśród skał! Demeter zgasiła ognisko. Mury wciąż milczą. A pierwsze korzenie piją nasz czas. Zapisano.