W oka mgnieniu, przelotem, przez chwilę zderzamy się z czymś, co czasami, niezadbane w pośpiechu jak zwykle, niepozwoli nam zapaść w niepamięć. W oka mgnieniu było minęło, błyskawicznie poznałem ten moment, znów w te pędy wyruszam przed siebie, chociaż krew mnie zalewa na koniec. W oka mgnieniu, co tchu, jeszcze chwila, migiem lecę by zdążyć przed czasem. W lot pojąłem, że znikasz mi z oczu I przez zwłoki czasu nie tracę.