Song Cover Image

🎭 Casting || Challenge by Anka Nisztuk

+ Show full styles

Tekst: Anka Nisztuk, TalaDust Aranż: TalaDust Pomysł był prosty, Anka NISZTUK napisała tekst bazowy, a każdy z nas miał stworzyć na jego podstawie własny utwór. Bez wzorowania się na innych, bez podglądania, w jaką stronę poszła reszta. 😉 I właśnie o to chodziło, żeby sprawdzić, jak różne piosenki mogą powstać z tego samego punktu wyjścia. Wszystkie utwory znajdziecie na playliście #featAnkaNisztuk. Warto posłuchać wszystkich i zobaczyć, jak różnie każdy z nas poczuł i zinterpretował ten sam tekst. 🎶 Ja też dorzuciłem/am do tego swoją wersję. 😉 ============================================== „Następny.” „Proszę powiedzieć, kim pan jest.” A chuj cię to obchodzi. Gramy różne role w nie swoich przedstawieniach. Nie krępuj się, mów, co masz do powiedzenia. Kim dziś jestem? Kogo rolę gram? Król czy żebrak? Einstein czy cham? W czyje szaty jestem dziś przebrany? Bratnia dusza czy narcyz pojebany? Ładne. Tylko jest jeden problem. Życie to nie casting. Nie mów mi, jak żyć. Życie to nie film. Nie ma „stop”, gdy boli, nie wytniesz złych chwil. Nie ma dubla, kurwa. Nie poprawisz swoich ran. Możesz grać przed całym światem ale przed sobą nie masz szans. Nie mów mi, jak żyć. Nie znasz moich strat. To nie casting. To jest życie, brat. Nie zawsze to my wybieramy dla nas role. Na scenie życia dzisiaj jestem aktorem. Widzem, co siedzi wygodnie, będę jutro, ale czy to istotne? Karuzela kręci się każdego dnia. Raz ty grasz na scenie, raz na scenie gram ja. Nie mów mi, że życie jest teatrem albo grą. W teatrze trup po spektaklu wstaje, kurwa, i idzie stąd. Tutaj matka traci syna i nie będzie drugiej sceny. Tutaj jedno złe „odchodzę” potrafi rozwalić cztery ściany. Tu nie dają Oscara za najlepsze udawanie. Chociaż patrząc na tych ludzi, kurwa, miałbyś rozdanie. Jeden gra szczęśliwego, a zasypia z pustą flaszką. Drugi wrzuca „family first”, potem dzieci zna z obrazków. Jeden mówi „bracie”, póki czegoś od ciebie chce. Drugi mówi „jestem z tobą”, póki wszystko idzie okej. Trzeci pręży klatę, „mnie nie złamie żaden świat”, a pół życia robi wszystko, żeby tylko kochał go ktoś z was. Więc pierdolę role. Pierdolę ten teatr masek. Jeśli jestem dziś na dnie, to nie będę mówił: „jest zajebiście”. Jak mam płakać będę płakał. Jak mam krzyczeć będę darł ryj. Bo wolę brzydką prawdę niż przepiękne cudze „żyj”. Nie mów mi, jak żyć. Życie to nie film. Nie ma „stop”, gdy boli, nie wytniesz złych chwil. Nie ma dubla, kurwa. Nie poprawisz swoich ran. Możesz grać przed całym światem ale przed sobą nie masz szans. Nie mów mi, jak żyć. Nie znasz moich strat. To nie casting. To jest życie, brat. Mówisz: „weź się w garść”. Jakby garść miała udźwignąć cały pierdolony świat, kiedy wali ci się sufit. Mówisz: „inni mają gorzej”. No i co mam zrobić z tym? Mam być szczęśliwy, bo ktoś tonie głębiej niż ja? To jak powiedzieć komuś z nożem wbitym prosto w brzuch: „Nie narzekaj, tamten dostał dwa.” No kurwa. Dzięki. Już mniej boli. Nie ucz mnie życia z cytatów pod zdjęciem. Nie znasz moich nocy, więc nie mów mi, kim jestem. Nie wiesz, ile razy musiałem połknąć własny krzyk, żeby rano wejść do ludzi i powiedzieć: „wszystko git”. Nie wiesz, ile razy byłem centymetr od dna. A jednak jestem tutaj. Bez dublera. Gram ja. I mam w dupie, czy pasuję do obsady. Nie przyszedłem tutaj po rolę. Przyszedłem bez maski. „Proszę trzymać się scenariusza.” [male voice] Jakiego scenariusza? Kto go, kurwa, napisał? Ty? Moi starzy? Szef? Była? Sąsiad? Internet? Czy jakiś typ, który sam nie wie, po co rano wstaje? Od dziecka: bądź grzeczny. Potem: bądź twardy. Potem: zarabiaj. Potem: załóż rodzinę. Potem: nie narzekaj. Potem: nie płacz. Potem: nie spierdol tego. A na końcu leżysz pod ziemią i pierwszy raz nikt ci już nie mówi, co masz robić. Piękny plan. Tylko gdzie, kurwa, byłem w nim ja? Gdzie moje błędy? Moje sny? Moja wina? Moje „nie”? Moje „mam już dość”? Moje „dzisiaj nie dam rady”? Całe życie uczą roli, a nie uczą być człowiekiem. Uczą, jak wyglądać dobrze, nie jak spojrzeć sobie w oczy. Uczą, żeby iść przed siebie, nawet gdy nie wiesz po co. A później są zdziwieni, że masz czterdzieści lat i pierwszy raz pytasz siebie: „Czy ja w ogóle żyłem tak, jak chciałem?” No właśnie. [Final Chorus] Nie mów mi, jak żyć. Życie to nie film. Tutaj każda rana naprawdę zostawia ślad. Nie ma dubla, kurwa. Nie przewiniesz swoich lat. Nie ma drugiej wersji ciebie, kiedy skończy się ten czas. Więc nie mów mi, jak żyć. Nie znasz moich strat. Nie chcę żadnej roli. Nie chcę cudzych prawd. Jeśli mam coś spierdolić spierdolę to sam. To nie casting. To moje życie. I gram je bez zmian. „Następny.” Nie ma następnego.