
[Verse 1] Patrzę w dół Tak daleko Że aż śmiesznie Dwa kroki w przód I już nie ma czego zbierać ze mnie Na jednej dłoni Ważę strach i twoje imię Druga się trzęsie Szuka czegokolwiek w ciemnościach [Chorus] Na granicy Między "zostań" a "znikaj mi" Między krzykiem a szeptem w szyby Kątem ust mówisz mi Że wytrzymasz Na granicy Wszyscy mówią: "wróć o świcie" Ale noc nas tu trzyma za szyje I nie umiem już zejść ani bliżej Ani w tył [Verse 2] Twoje słowa Lecą wolno jak te płatki Które zimą Wbiją się w czyjś pierwszy oddech Mówisz "spokojnie" Ale głos ci lekko pęka W każdym "będzie" Słyszę "może to ostatnie" [Chorus] Na granicy Między "zostań" a "znikaj mi" Między krzykiem a szeptem w szyby Kątem ust mówisz mi Że wytrzymasz Na granicy Wszyscy mówią: "wróć o świcie" Ale noc nas tu trzyma za szyje I nie umiem już zejść ani bliżej Ani w tył

