
(refren) Kiedy inni krzyczeli - viva la vida loca, ja koncentrowałem się na następnych krokach. Wolałem na trzeźwo, bez pomocy specyfików. Zawsze byłem starszy od swych rówieśników. (zwrotka) Kiedy pluskwy milenijnej nikt już się nie bał, Ja starałem się żyć tak jak chcę, a nie jak trzeba. I choć trzymałem się uczuć, mając własne zdanie, Poza zasięgiem były dla mnie miłość i kochanie. Ciągle próbowałem, przesuwać granicę Kiedy żałowałem - zrzucałem kotwicę. I jak każdy okręt do portu swego zawija, Co dzień testowałem co mnie wzmacnia, nie zabija. Chłopak nie łam się - jak Fenomen nawijał. Tak mówiłem sobie w lustro kiedy nie umiałem w chill out. Będąc z samym sobą rozmyślałem o przyszłości Analizowałem świat, poszukując w nim wartości. W końcu zrozumiałem - stawką jest moje życie, I wystartowałem, zostawiając ich na stricie. (refren) Kiedy inni krzyczeli - (loud) viva la vida loca, ja koncentrowałem się na następnych krokach. Wolałem na trzeźwo, bez pomocy specyfików. Zawsze byłem starszy od swych rówieśników. (zwrotka) Odkąd wyjebane, było moim motto, Żyję z problemami, ale lżej mi - ot co. Kiedy zimno mnie zalewa lub odwrotnie jest gorąco, Nie odwracam się - przyjmuję en face, na stojąco. Ciało goni stale dwa kroki za głową. Która strona jest moją lepszą połową? Zanim napisałem jakiekolwiek słowo (pause) Zapytałem czata czy nie zabrzmi zbyt krindżowo? I tak mija czas, mija życie, mijam myśli, Chcę by goście poszli lecz by jeszcze kiedyś przyszli. Nie mam wpływu na to co mi się tej nocy przyśni, Czekam tylko na to co dziś może przynieść mi świt. (refren) Kiedy inni krzyczeli - viva la vida loca, ja koncentrowałem się na następnych krokach. Zawsze byłem starszy od swych rówieśników. Wolałem na trzeźwo, bez pomocy specyfików. Będziesz bił oczy podbijał, będziesz walczył i zabijał, to nie dla mnie ziomal, jak ty zaczniesz ja się zwijam. Kolorowe życie mam bez instynktów pierwotnych, Moja siła w tym, że nie muszę być tym groźnym. Od przedszkola do jabola - dla nich ścieżka udeptana. Bez znaczenia jest tu status - od no name'a po banana. Teraz bez morałów, przekaz prosty. Ja widzę horyzont, Ty masz w oczach wodorosty. (refren - silent) Kiedy inni krzyczeli - viva la vida loca, ja koncentrowałem się na następnych krokach. Zawsze byłem starszy od swych rówieśników. Potrafię żyć już w ciszy bez pomocy specyfików.


