Jestem sercem z origami składanym nocą bez pomyłek każda linia zna swój sens tu nie ma miejsca na przypadek Uczyli mnie cierpliwości między ruchem a bezruchem nie pytaj ile razy pękałam liczy się tylko precyzja Im ciszej mówię tym ostrzej brzmię w milczeniu dojrzewa stal nie wszystko co delikatne prosi o litość i strach Każdy kant jest ostry jak katana nie prosi i nie ostrzega jedno cięcie i prawda spada na podłogę razem z ciszą Nie dotykaj jeśli nie wiesz jak tu nie ma miejsca na pół serce z papieru duch ze stali jeden ruch decyduje o wszystkim Składali mnie z obietnic które miały trwać wiecznie każda fałszywa intencja zostawiła ślad na krawędzi Nie jestem rzeźbą do podziwu jestem formą przetrwania im bardziej próbujesz mnie zgiąć tym ostrzejsza staje się linia Nie ucz mnie miękkich słów gdy świat tnie bez wahania ja tylko odpowiadam tak czysto jak mnie nauczono Każdy kant jest ostry jak katana jedno cięcie jeden znak nie cofam ruchu w pół drogi tu nie istnieje jeszcze raz Jeśli kochasz rób to uważnie bez pośpiechu bez kłamstw serce z origami pamięta każdy błąd dłoni i czas A czasem marzę by ktoś złożył mnie od początku nie poprawiając linii tylko rozumiejąc sens Bez siły bez walki bez testowania ostrza bo nawet katana spoczywa gdy trafia na właściwą dłoń Każdy kant jest ostry jak katana ale nie po to by ranić świat to granica między formą a chaosem między zostaję a nie ma nas Serce z papieru duch ze stali japońska precyzja wśród ran jeden ruch albo harmonia albo koniec składanych lat Papier milknie ruch został wykonany