
Słucham dziennika, hałas z tacy na ścianie, Wytapetowana morda kłamie o Afganistanie. Proza życia, pętla czasu, co nikogo nie unika, Ta kłamliwa suka szczeka, nudna jak statystyka! To nie szesnastka, ale raczej sześćdziesiątka, I ta jej zwiędła dupa nie jest już gorąca. STOP! – to bez znaczenia, mnie nie interesuje, Kładę na to dwa, sflaczałe chuje! Lecę po zagonie, a nie szukam mizerii, Chcę dojrzałych kobiet, a nie fanaberii! Takich, co na ssaniu tracą kontakt z tlenem, A na grand piano mogą zagrać Beethoven’a Z moją szesnastką - trzydzieści lat co do godziny, Czas ją omija, obchodzi te same urodziny! Jest gibka jak gazela i zawsze ma rację, Dzięki panie Owczar za tę chwacką nominację!

