[Verse] Ulice tłoczą bity ciężar we mnie, kamień w sercu, Ludzie chcą prowadzić mnie jak lalkę w durnym tańcu, Religia, polityka - fałsz na śniadanie, Hipokryzja wpycha szpony, ściga dzień za dniem. [Verse 2] Nie noszę maski, nijakie przedstawienia, Każdy krok monitorowany przez fałszywe spojrzenia, Wiedzą jak chodzić musisz, mają receptę na słowa, Ale moja dusza wolna, w sercu brzmi odmowa. [Chorus] Chcą mnie wcisnąć w ramy, ale nie jestem klonem, Ich obłuda paruje, w duszy chłodny moment, Czy ja naprawdę muszę tańczyć jak oni grają? Piorę mój sumieniem ich kłamstwa - nie kupuję. [Verse 3] Prawda w cieniu miasta, słychać szept ulic, Lecz ci, co krzyczeli najgłośniej, to hipokryci z brudu, Nie oddam swej wolności za złoty medal, To, co mówisz, jest martwe, choć ironia cię nie sprzeda. [Bridge] Wolny w sercu zostanę, choć świat mi pragnie, Wpychać do gardła swoje wymalowane bzdury, Kroczę własną ścieżką, samotnie w tłumie, Odmawiam tej ich gry, fałszu w duszy nie przytulę. [Verse 4] Oni mówią mi jak żyć, ich głos to paplanina, Moje życie moje reguły, niewielu to przyzna, Prawda w mej krwi płynie, to mojej siły synonim, Nie dam się wcisnąć w ramki, życia złudnym ikonogranom.