
Za Sokolicą czekał nas szlak, skalista grań i pieniński las. Raz ścieżka w górę, raz schodziła w dół, a nad przepaścią milkł nawet wiatr. Przy trudnym przejściu podałem ci dłoń – chwyciłaś ją mocno, a ja poczułem, jak twoje palce wplotły się w moje, jak twoja skóra była ciepła i gładka. Puściłaś ją, ruszając przed siebie, ale ciepło twojej dłoni zostało we mnie – w dole brzucha, gdzie żar narastał, gdy patrzyłem na twoje biodra, kołyszące się przede mną na skalnym grzbiecie. Sokola Perć, skalny grzbiet – nad nami niebo, pod nami świat. Raz moja dłoń, raz moje ramiona, gdy gubiłaś krok – chwytałem cię w talii, czułem twój oddech na mojej szyi, twoje piersi przez cienki materiał, twoje biodra w moich dłoniach, i chciałem, żeby ta grań nie miała końca, byś zawsze gubiła krok, bym zawsze mógł cię przytrzymać. Gdy zeskakiwałaś z wysokiego stopnia, chwyciłem cię, zanim dotknęłaś ziemi – twoje ciało przywarło do mojego, twoje piersi dotknęły mnie, twoje biodra spoczęły w moich dłoniach. Przez krótką chwilę słyszałem twój oddech, czułem twoje serce – biło szybciej, tak samo jak moje, gdy trzymałem cię tak blisko. Twój zapach zmieszał się z lasem, twoje włosy musnęły moją twarz, i wiedziałem, że zapamiętam ten zapach na zawsze. Sokola Perć, skalny grzbiet – nad nami niebo, pod nami świat. Raz moja dłoń, raz moje ramiona, gdy gubiłaś krok – chwytałem cię w talii, czułem twój oddech na mojej szyi, twoje piersi przez cienki materiał, twoje biodra w moich dłoniach, i chciałem, żeby ta grań nie miała końca, byś zawsze gubiła krok, bym zawsze mógł cię przytrzymać. Czertezik wyrastał nad leśnym stokiem, skały opadały stromo w dół. Szłaś przede mną, potem obok, czasem oglądałaś się przez ramię – twoje oczy szukały moich, a ja tonąłem w nich, czując, jak coś rośnie między nami, coś, czego nie chciałem powstrzymywać. Im trudniejszy stawał się szlak, tym bardziej pragnąłem twojej bliskości, dotyku, ciała. Sokola Perć, skalny grzbiet – została w nas na zawsze. Ciało przy moim, dłonie w moich, gdy pomagałem ci przejść – ale chciałem więcej. Sokola Perć, gdzie wiatr niósł nasze głosy, tam zrozumiałem, że chcę cię dotykać, nie tylko na kamienistej ścieżce, ale w ciszy, gdzie nikt nas nie widzi, gdzie mogę całować twoje ramiona, szyję, usta – które tak bardzo pragnąłem.

