Song Cover Image

Mały Oświęcim

+ Show full styles
V6-MINI

Za wysokim płotem z desek, Bez jednej szpary jasnego światła, Leżą numery zamiast imion, I małe ręce, co praca przygniotła... Kawałek chleba rano, Brukiew w południe, nocą głód. I to pytanie, co najboleśniej Przynosi w serce straszny chłód: Dlaczego właśnie my? Dlaczego właśnie tu?... Mamo… Po coś ty mnie urodziła? Tato… Gdzie jesteś, gdy zapada noc? Mamo… Tu nie ma już jutra. Tato… Nie ogrzeje mnie żaden koc. Wśród obozowych chmur Został tylko numer i mroźny, szary mur… Ojciec w lesie albo w więzieniu, Matka nie podpisała listy… Ktoś ukradł parę ziemniaków, Ktoś za głośno zaśmiał się z bliskich. Wystarczyło być polskim dzieckiem, Mieć złe nazwisko w papier wpisane, Stanąć na drodze w złym miejscu – I dostajesz stempel: „zdemoralizowane”. Bili za krok zbyt powolny, Bili za jedno spojrzenie, Bili za to, że jeszcze żyją, Choć miały być tylko cieniem... Mamo… Po coś ty mnie urodziła? Tato… Gdzie jesteś, gdy zapada noc? Mamo… Tu nie ma już jutra. Tato… Nie ogrzeje mnie żaden koc. Wśród obozowych chmur Został tylko numer i mroźny, szary mur… Nikt nie widział, Bo płot był zbyt wysoki. Nikt nie słyszał, Gdy milkły małe kroki... Od świtu praca ponad nasze siły, Chłostają plecy, co ze strachu się skuliły. Głód zjada ciało, brak tu ciepłej strawy, Śmierć co dzień patrzy w nasze ciche ławy. To Mały Oświęcim, tu dzieciństwo gaśnie, W baraku, w którym żadne z nas nie zaśnie… Mamo… Po coś ty mnie urodziła? Tato… Gdzie jesteś, gdy zapada noc? Mamo… Tu nie ma już jutra. Został tylko numer I zimna ziemia… Pod nogami. Przemysłowa… Pamiętaj.