
Ból cielesny... na chwilę... Tylko na moment zagłusza to, co mam w środku. Tak to działa. Głowa to klatka, w której krzyczy niemy strach Kolejny dzień buduję na kruchych szkłach Wszystko, co czuję, to ciężar nie do zniesienia Szukam wyjścia, szukam choć cienia ukojenia Więc zadaję cios, by odwrócić wzrok duszy Gdzieś tam pod skórą fundament się kruszy! To chemia ucieczki, to desperacki ruch Gdy wewnątrz mnie powoli umiera duch! UMIERA DUCH! Ból cielesny na chwilę zagłusza ból psychiczny! To mechanizm wadliwy, brutalnie cykliczny! Tak to działa – gdy krew krąży szybciej niż myśli Uciekam przed tym, co w ciemności się wyśni! Sekundy ciszy, sekundy bez krzyku W tym obłędnym, mrocznym labiryncie, bezliku! Oszukuję system, by nie czuć tej pustki Rozrywam na części psychiczne wypustki Fizyczna rana to tylko fałszywy znak Że wciąż tu jestem, że jeszcze tchu mi brak To kłamstwo, które kupuję co noc od nowa Bo pęka mi serce, a nie tylko głowa! Zagłuszyć... ZAGŁUSZYĆ!] Zatrzymać... ZATRZYMAĆ! Ten ogień, co trawi mnie od środka! To tylko chwila... Tylko chwila...Zanim rzeczywistość znów mnie spotka! TAK TO DZIAŁA! Ból cielesny na chwilę zagłusza ból psychiczny! To mechanizm wadliwy, brutalnie cykliczny! Tak to działa – gdy krew krąży szybciej niż myśli Uciekam przed tym, co w ciemności się wyśni! To nie jest lekarstwo... To tylko chwilowa cisza... Tak to działa... Ból za ból...

