Nieustanny brak odpowiedzi — moje pytania wciąż w sieci. Czuję, że strach mnie już nie śledzi, zmianę zauważyli nawet sąsiedzi. Coś mi tu śmierdzi… Jesteśmy młodzi i piękni — a jednak nie znamy drogi, by uciec z tej pętli. Nie bójmy się wchodzić w ostre zakręty, nadepnijmy na gaz — bez chwili przerwy! Ze wszystkich sił musimy być pewni, że za zakrętem czeka prosta droga. Uważaj na siebie — przed nami nagroda wysoka. Pragniemy sięgać gwiazd, a nie tkwić w kłopotach. Przyszedł już czas — pora wystartować. Nie mam zamiaru dłużej daremnie próbować. Chcę posmakować wygranej godzin, poczuć ich aromat — prosty, szczery, mocny. Nie myśl, że jestem zwykłym chłopcem, nie myśl, że mógłbym odpuścić. Wziąłbym to z obawą, że może do mnie wrócić — uderzyć z podwójną siłą. Niejednym się znudzili, niejednego zmusili, innemu złe wspomnienia przywrócili. Spalili za tobą mosty, byś nie mógł już wrócić. Tylko błąd i szaleństwo, przyparty do muru — rodzi w tobie prawdziwe męstwo. Wtedy miłość i wiara nabiera większego sensu, gdy się starasz bez stresu, nie błagasz o litość, a serce składasz w całości. Żyjesz z nadzieją, że wszystko dasz radę poukładać. Staram się codziennie to powtarzać — co jest moim celem, w to wierzą ci, co cenią. By dobrze się wyspać, łóżko wpierw pościel — to wzmacnia barierę snu. Gotów spokojnie śnić, zamykam oczy — nie martwi mnie już nic. W innym świecie pragnę przez chwilę tkwić, od wybudzenia dzieli mnie cienka nić. Wchodzę tam, gdzie nie słychać już słów — odpłynąłem. Jestem tam już. Świeci promień. Brak burz.