(Refren) Raz, dwa, trzy – silnik ryczy jak bestia, Raz, dwa, trzy – nie zatrzyma mnie zaraza, Dzisiaj na drodze mignął trup, co się słaniał, Ale ja go rozjechałem, gaz do dechy – bez wahania! (Zwrotka 1) Jadę nocą, światła błysk, ciemność z prawej, z lewej, Droga pusta, cisza groźna, w radiu lecą dźwięki gniewne, Nagle z boku cień, coś jak człowiek, co się snuje, Ale nie, to nie człowiek, to na drodze łazi sobie zombie. (Refren) Raz, dwa, trzy – silnik ryczy jak bestia, Raz, dwa, trzy – nie zatrzyma mnie zaraza, Dzisiaj na drodze mignął trup, co się słaniał, Ale ja go rozjechałem, gaz do dechy – bez wahania! (Zwrotka 2) Opony piszczą, ciało leci jak szmata, Zombiak wgnieciony w maskę – co za strata? Krzywy uśmiech na twarzy miał, gdy nadchodził, Ale ja już wiedziałem – dziś jego dzień nie wschodzi. (Refren) Raz, dwa, trzy – silnik ryczy jak bestia, Raz, dwa, trzy – nie zatrzyma mnie zaraza, Dzisiaj na drodze mignął trup, co się słaniał, Ale ja go rozjechałem, gaz do dechy – bez wahania! (Mostek) Nie ma czasu się bać, nie ma czasu na wahanie, Kiedy zombiak idzie w twoją stronę, to już wyzwanie! Ale mam swój truck, mam gaz pod nogą, Na martwe ciała nie patrzę z trwogą. (Refren) Raz, dwa, trzy – silnik ryczy jak bestia, Raz, dwa, trzy – nie zatrzyma mnie zaraza, Dzisiaj na drodze mignął trup, co się słaniał, Ale ja go rozjechałem, gaz do dechy – bez wahania! (Outro) w baku resztki wachy, szczochy w wiaderku, W pamięci zostaje zombie w moim lusterku. Dalej ruszam w trasę, z uśmiechem na twarzy, Bo wiem, że w ciężarówce nikt zatrzymać się mnie nie waży!