
[Intro] [record scratch, melodic piano loop enters] [male vocal ad-libs] Ah! Ooooh! Jeszcze raz! Dobra! Ooooh! Yo, yo, yo, yo, yo, yo, yo! [Verse 1] [boom bap drums enter, synth bass] Potem wspomnę nie jeden łeb smucą Przypomnę ci czasy co już nie wrócą Pogłośnij na maksa mój przyjacielu Zaczynam wspominać o PRL-u To jest rok dziewięć dwa stuknęła nam dycha Kanapką z musztardą zapchana facha O jednej czasami się tylko latało Aż do wieczora bo jeść się nie chciało W domu siedziałeś jak gorączkę miałeś Albo jak szlaban od mamy wyrwałeś O ósmej na nogach śniadanie jedzone Już dobrze wiedziałeś co będzie robione [Chorus] [layered melodic vocals] Cieszę się strasznie bo jestem z tych wielu Co są wychowani na PRL-u To moje wspomnienia co chwilę je sklejam Przeżyłem to wszystko i to doceniam Cieszę się strasznie bo jestem z tych wielu Co są wychowani na PRL-u To moje wspomnienia co chwilę je sklejam Przeżyłem to wszystko i to doceniam [Verse 2] A było co robić gier znałeś bez liku Kwadraty się grało non stop na chodniku Kapsle pamiętasz jak trasę zrobiłeś Czy też patyczkami ten szlak swój zdobyłeś Były podchody zazwyczaj wieczorem Gra fajna ta była zawsze z humorem Na stare monety w dołek się grało Te ciężkie dwudziestki jak to latało Jak dobra wygrana aż spodnie spadały Złotówki to zawsze z wiatrem latały Się człowiek nawkurił że trafić nie może Jak jakieś tornado szalały podwórze No było cudownie wręcz wyśmienicie Pamiętasz jak darłeś mordę o picie [Chorus] Cieszę się strasznie bo jestem z tych wielu Co są wychowani na PRL-u To moje wspomnienia co chwilę je sklejam Przeżyłem to wszystko i to doceniam Cieszę się strasznie bo jestem z tych wielu Co są wychowani na PRL-u To moje wspomnienia co chwilę je sklejam Przeżyłem to wszystko i to doceniam [Verse 3] Wyjazdy nad zalew czy nad jezioro Jak stary wziął ponton to byłeś kolo Pomidor kiełbasa ze świeżym chlebem Najlepsze jedzenie pod gołym niebem Wakacje u babci to była petarda Tam jeść już musiałeś zasada jej twarda Jak pięknie zjadłeś to kasą rzuciła W nocy jak spałeś to spodnie ci szyła Jak dałeś do pieca to proszki już brała Te mocne z krzyżykiem w kredensie trzymała Nią modę na sukces też oglądałeś I bardziej jak ona to przeżywałeś Dzień każdy był inny nudą nie wiało Owoce to z drzewa się pałaszowało Jak z niego spadłeś i to przeżyłeś To ręką w gipsie się wszystkim chwaliłeś Do budy jak szedłeś tak połamany Podpisy zbierałeś jak pojebany [Chorus] Cieszę się strasznie bo jestem z tych wielu Co są wychowani na PRL-u To moje wspomnienia co chwilę je sklejam Przeżyłem to wszystko i to doceniam Cieszę się strasznie bo jestem z tych wielu Co są wychowani na PRL-u To moje wspomnienia co chwilę je sklejam Przeżyłem to wszystko i to doceniam [Verse 4] Pierwsza komunia też srałeś z radości W dużym pokoju czterdziestu gości Czasami ktoś zerknie na biało-operę Bo zawsze był wujek co miał kamerę Nagrane też było jak dary dostajesz Jak szczerze się cieszysz i nic nie udajesz Ta radość gdy swoim rowerem jechałeś Wieczorem już byłeś bo podrapałeś Cudowne te chwile szczerze przyznaję Mama do dzisiaj ci kasę oddaje No czas to był piękny aż łza się kręci To wszystko jest teraz już tylko pamięci Era dzieciństwa w nas dominuje Po latach trzydziestu wciąż tego brakuje [Chorus] Cieszę się strasznie bo jestem z tych wielu Co są wychowani na PRL-u To moje wspomnienia co chwilę je sklejam Przeżyłem to wszystko i to doceniam Cieszę się strasznie bo jestem z tych wielu Co są wychowani na PRL-u To moje wspomnienia co chwilę je sklejam Przeżyłem to wszystko i to doceniam [Outro] [piano loop continues, drums fade] Ooooh! Ye-yeah! Ooooh!

