Myślą... Mową... Uczynkiem... i zaniedbaniem W głowie mam świat, którego nie znacie Ukryty głęboko w neuronów splotach Nie widać go w gestach Nie słychać w słowach To cichy pożar (Myśli pożar) Dawno już zburzyłem wierzeń święte trony Jednak piętno wiary wryło się głęboko Pod czaszką wciąż klatka W klatce dzika myśl To myślozbrodnia, z którą uczę się żyć Myślę więc jestem Jestem więc myślę Myślę więc grzeszę Grzeszę, bo myślę Grzeszę, bo śnię W moim myśleniu już czają się złe! (Myśli złe) (Myśli me) Wiem, że na boski raj nie zasługuję W myślach wciąż przykazania łamię Dobre uczynki mnie nie uratują Złe myśli mą duszę zgubią Pomyślałem... To wystarczy Jestem architektem swych najcięższych win Nieuchwytny morderca, Niewidzialny złodziej Cudzołożnik I fałszywy świadek Pod czaszką klatka, a w klatce myśl dzika To myślozbrodnia Lecz jej nie unikam (Nie unikam) Moja myśl to moja wina Moja bardzo wielka wina