
[INTRO — ambient / piano / oddech] (Coś teraz mnie zastanawia...) [ZWROTKA 1] Coś teraz mnie zastanawia, więc idę — nie będę się wam przedstawiał. Zamierzam skończyć epizod, a zaraz potem opowiadać dalej. Spróbuj podskoczyć wyżej — by to pojąć, trzeba spokojem się zająć. [REFREN] Wyżej i wyżej — ponad własny strach, ponad cienie ludzi, co gasili blask. Nie patrz w dół, gdy horyzont woła cię po imieniu, najcięższy krok rodzi światło w cieniu. Wyżej i wyżej — nie zatrzymuj dnia, dusza zna kierunek, nawet kiedy mgła. Jeśli chcesz naprawdę znaleźć własny front, musisz wznieść spojrzenie ponad horyzont. [ZWROTKA 2] Spokojnie, lecz nie nazajutrz — skup się od razu, na „wyżej i wyżej”, by nie zepsuć kierunku lotu lepszemu spojrzeniu ku horyzont. Wiem, jak łatwo zgubić drogę wśród hałasu pustych słów. Każdy niesie swoje wojny, każdy spadał kiedyś znów. Ale jeśli serce płonie, to nie wolno zostać w miejscu. Czasem cisza jest krzykiem, który budzi człowieka w człowieku. [REFREN] Wyżej i wyżej — ponad własny strach, ponad cienie ludzi, co gasili blask. Nie patrz w dół, gdy horyzont woła cię po imieniu, najcięższy krok rodzi światło w cieniu. Wyżej i wyżej — nie zatrzymuj dnia, dusza zna kierunek, nawet kiedy mgła. Jeśli chcesz naprawdę znaleźć własny front, musisz wznieść spojrzenie ponad horyzont. [BRIDGE — półszept / narastający klimat] Nie pytaj świata, dokąd masz już iść. W środku nosisz odpowiedź — musisz tylko przebić ciszę. Każdy epizod kiedyś gaśnie. Każdy człowiek kiedyś znika. Lecz zostaje kierunek lotu… i to, czy odważyłeś się wzbić. [OSTATNI REFREN — mocniej / chóry] Wyżej i wyżej — aż po własny próg, aż zrozumiesz, ile jeszcze dróg. Nie zatrzyma cię już żaden chłód ni front, gdy spojrzysz bez lęku poza horyzont. Wyżej i wyżej — choćby pękał grunt, nawet kiedy świat odwraca wzrok i bunt. Bo największy ciężar nosi właśnie ten, który mimo ciemności dalej chce mieć cel.

