
Sprzedawca pustki, liczę krople łez, jak paragony zbieram każdy gest, ty mówisz "zostań” , przytakuje ci by z twojego życia kraść kolejne dni Sprzedawca złudzeń, pachnę chłodem ścian, na twarzy uśmiech, w środku zwykły cham, gdy pytasz "po co?” milczę, znikam w mgle, i tylko echo trzyma ciebie w tle. [chorus] Sprzedawca pustki, drobny, cichy złodziej, przymierza ciszę jak kradziony płaszcz, na rogu serca stawia mały kram, w którym twoje „kocham” sprzedaje taniej niźli żart. Sprzedawca pustki, płacę sobą sam, monetą winy brzęczy każdy gram, twoje emocje, biorę wszystko z nich cudze przeżycia jak świeży dopływ krwi Sprzedawca ułud, znam ten martwy blask, co w oczach gasnął, zanim stanął czas ty chcesz odpowiedź — ja ci daję mgłę, i podpis „przykro”, choć sam nie wiem, gdzie. [bridge] Sprzedawca pustki, ostatni mój wers, sprzedaję ciszę, kradnę tobie sens, a kiedy rankiem zbudzi cię mój brak, zostaniesz w miejscu pustym zimnym tak [chorus] Sprzedawca pustki, drobny, cichy złodziej, przymierza ciszę jak kradziony płaszcz, na rogu serca stawia mały kram, w którym twoje „kocham” sprzedaje taniej niźli żart.

