
Gdzie jest Emilia?
[Intro — dark room tone, sea wind, faint clock] Trzydzieści dni. Niby tylko liczba. A przez te trzydzieści dni powstało chyba ze sto wersji jednej historii. Każdy coś wie. Każdy coś słyszał. Każdy zna kogoś, kto podobno widział albo słyszał. Tylko jednej osoby nadal nie ma. Emilii. I od tego trzeba zacząć. Nie od teorii. Nie od komentarzy. Nie od tego, kto głośniej drze mordę w internecie. Tylko od tego, co naprawdę wiemy. [low pulse] Bo dziś „podobno” po trzech udostępnieniach staje się faktem. Ktoś coś napisał. Drugi powtórzył. Trzeci dodał coś od siebie. A czwarty już mówi: „Przecież wszyscy wiedzą”. Nie. Nie wszyscy wiedzą. Wszyscy, kurwa, powtarzają. I to jest różnica. [Chapter — FAKT] Fakt jest prosty. Data. Godzina. Miejsce. Nagranie. Dokument. Rozmowa. Monitoring. Coś, co można sprawdzić. Nie „wydaje mi się”. Nie „mam takie przeczucie”. Nie „po jego minie widać”. Bo po mojej minie to już podobno można ustalić pół kodeksu karnego i kto zabił Kennedy’ego. Jak czegoś nie można sprawdzić, to nie jest fakt. Może być trop. Może być relacja. Może być ważne. Ale nazwijmy to tak, jak trzeba. [Chapter — WERSJA] Potem zaczynają się wersje. Jeden mówi jedno. Drugi mówi inaczej. Trzeci nagle przypomina sobie szczegół, którego wcześniej nie pamiętał. Czwarty był kilometr dalej, ale opowiada, jakby siedział na masce auta. I robi się coraz więcej pewności, a coraz mniej konkretów. Dlatego pytam: Kiedy? Gdzie? Kto? Skąd to masz? Jest zapis? Rozmowa? Monitoring? Dokument? Czy znowu mamy „koleżanka koleżanki powiedziała”? Bo ja już nie mam siły na śledztwa metodą: „Wydaje mi się, więc na pewno tak było”. [Chapter — INTERNET] A potem wchodzi internet. I zaczyna się kabaret. Psycholog. Profiler. Detektyw. Prawnik. Mechanik. Ekspert od telefonów. Ekspert od kłamstwa. Ekspert od policzków. I mój ulubiony: gość, który obejrzał dwa live’y i trzy shorty i już zna całą sprawę. Jeszcze chwila i po ruchu lewej brwi ustalimy PESEL sprawcy. Można się śmiać. Ja też się śmieję. Bo czasem albo się śmiejesz, albo cię szlag trafia. Tylko że to nie jest serial. Nie ma napisów końcowych. Nie ma scenarzysty, który za chwilę wszystko wyjaśni. Jest prawdziwy człowiek. I jedno pytanie. [all music fades] Gdzie jest Emilia? [long silence] [Chapter — JA] Nie będę wam wciskał, że wszystko robiłem idealnie. Nie robiłem. Byłem wkurwiony. Zmęczony. Mówiłem za dużo. Za szybko. Za ostro. Czasem zamiast dwóch zdań robiłem wykład na piętnaście minut. No i chuj. Tak było. Mogę powiedzieć: tu się pomyliłem. Tu powiedziałem źle. Tu zrobiłem coś głupio. Nie mam z tym problemu. Ale mój błąd nie jest automatycznie dowodem na każdą teorię, którą ktoś później sobie dopisze. Rozdzielmy: co powiedziałem, co zrobiłem, co można sprawdzić i co ktoś twierdzi, że „na pewno miałem w głowie”. Bo do mojej głowy nikt kabla USB nie podłączył. [clock returns] Mówisz, że kłamię? Dobra. Pokaż. Cytat. Datę. Godzinę. Cały fragment. Kontekst. Nie wycięte pięć sekund. Nie tytuł filmu. Nie minę. Konkret. Jak się pomyliłem, powiem: pomyliłem się. Jak powiedziałem coś źle, powiem: powiedziałem źle. Ale jeśli zarzucasz mi kłamstwo, to pokaż gdzie. Proste. [Chapter — TRZY PUDEŁKA] Od teraz mamy trzy pudełka. Pierwsze: FAKT. Sprawdzony. Potwierdzony. Ze źródłem. Drugie: WERSJA. Ktoś tak powiedział. Może być prawdą. Może nie być. Trzecie: BRAK ODPOWIEDZI. I z tym ludzie mają największy problem. Bo jak człowiek czegoś nie wie, to zaczyna sobie dopowiadać. Pustkę wypełnia teoria. Podejrzenie. Nienawiść. Albo człowiek, którego już wcześniej nie lubił. A czasem odpowiedź brzmi: Nie wiem. Jeszcze. I kurwa, to też jest odpowiedź. [Final] Nie obchodzi mnie, kto ma więcej wyświetleń. Kto ma większy kanał. Kto zrobi bardziej czerwoną miniaturę. SZOK. DRAMAT. NOWE FAKTY. Zwłaszcza kiedy te „nowe fakty” nie są nowe i często nawet nie są faktami. Można wygrać sto internetowych wojen i dalej stać w tym samym miejscu. A mnie interesuje jedno. Co naprawdę przybliża nas do odpowiedzi. [clock louder] Trzydzieści dni. Telefonów. Pytań. Tropów. Błędów. Nadziei. Wkurwienia. I tysiąca wersji. A ponad tym wszystkim nadal jest jedno nazwisko. Emilia. [long silence] To jest KROLL — BEZ FILTRA. Bez sądu. Bez wyroku. Bez robienia z komentarza dowodu. Fakt. Wersja. Brak odpowiedzi. Resztę sprawdzamy. Powoli. Dokładnie. Bez dopisywania zakończenia, którego jeszcze nie znamy.

