Song Cover Image

Puk, puk 18+

+ Show full styles
V6-MINI

Puk, puk, sąsiadko [Zwrotka 1] Rano podchodzę pod jej drzwi, pukam dwa razy — może śpi? Otwiera drzwi — włosy potargane, „Nie patrz tak, jeszcze nieuczesane”. „Znowu przyszedłeś do mnie z rana?” „Jak co dzień — przecież wiesz, kochana”. „Mam pięć minut, potem uciekam…” „To chodź pod kołdrę — już na ciebie czekam”. [Refren — radośnie, z łobuzerskim uśmiechem] Nie myśl o mężu — skup się na mnie, pod kołdrą przecież jest całkiem fajnie! Nie myśl o mężu — choć przez chwilę, bo nasze pięć minut smakuje mile! [Zwrotka 2] Za oknem deszcz, na szybach krople grają, a jej zaspane oczy już się uśmiechają. Na ustach uśmiech, w oczach psotny błysk, a moje pięć minut — to właśnie mój zysk. „Lubię, kiedy tak wyglądasz rano”, „Właśnie taką — trochę rozczochraną”. „Pięć minut” — powtarzam, lecz gubię rachunek, bo przy tobie każda chwila zmienia mój kierunek. [Refren — radośnie, z łobuzerskim uśmiechem] Nie myśl o mężu — skup się na mnie, pod kołdrą przecież jest całkiem fajnie! Nie myśl o mężu — choć przez chwilę, bo nasze pięć minut smakuje mile! [Zwrotka 3] Nagle klamka idzie w dół bez pukania, listonosz już jest — bez zapowiadania. Z paczką pod pachą poprawia kołnierzyk, widzi nas pod kołdrą — i traci język. Patrzy raz na mnie, potem na sąsiadkę, i chyba już myśli, że pomylił klatkę. Stoi jak wryty, nie znajduje słowa, a ja pod kołdrą — mina pokerowa. [Finał — jeden męski wokal, półmówiony, komediowo] Patrzę na niego. On patrzy na mnie. Cisza. I mówię: „Człowieku… następnym razem pukaj!” Listonosz wychodzi. Chwila ciszy. PUK, PUK! „No dobrze… teraz możesz wejść”. PUK, PUK! „Po co znowu pukasz?” „Ćwiczę!” [Ostatni hak — mocno, rytmicznie] PUK, PUK — zanim wejdziesz, zapukaj! PUK, PUK — nie po cichu, tylko pukaj! PUK, PUK — zapamiętaj tę zasadę: najpierw pukaj… potem dawaj paczkę!