
W księdze pisał prawdę co krzyczała w głowie Atrament był trucizną co uśmiercał boga Wśród klasztornych murów stracił swoją wiarę Za swoje poglądy poniósł śmierci karę Non est Deus… szept w popiele Non est Deus… w ludzkim ciele Non est Deus… krzyczy rozum (Non est Deus, Non est Deus) Wyrwać język – niech nie mówi już (Spalić go) Niech popiół zatańczy na wietrze (Wiatr rozwieje pył) Bo słowo jest groźne - gdy nie klęka Księga bez boga to herezja Spalcie język – niech nie rodzi słów (Spalcie go) Niech spłonie na stosie Bo człowiek co pyta, jest zły (Zabijcie go) Ciąć dłoń która pisała prawdę (Spalcie ją) (Zabijcie go) Judasz w przebraniu sąsiada Biskupowi zaniósł księgę Papier zamiast srebra Donos zamiast spłaty długu (Wydał go na śmierć) Sejm jak teatr cieni Biskupi jak noże Szlachta się wyparła I król nie pomoże Gdy kler wyda wyrok Nie da się go zmienić (Za prawdę czeka śmierć) Non est Deus… szept w popiele Non est Deus… w ludzkim ciele Non est Deus… krzyczy rozum (Non est Deus, Non est Deus) Najpierw język - by zamilkł na zawsze Ręka - co pisała prawdę Potem głowa - by myśl zgasła Ciało w ogień, by pamięć rozwiało Lecz w tym ogniu światło powstało Bo gdy płonie człowiek za słowa światłe To iskra w pamięci narodu zostaje I choć uciszyli, życie odebrali To jego poglądy do nas dotrwały Non est Deus… szept w popiele Non est Deus… w ludzkim ciele Non est Deus… krzyczy rozum (Non est Deus, Non est Deus)

