
W dziadów noc, gdy mgły się ścielą, Jaś na las swój wzrok zawiesił. Ognik błysnął pełną bielą Tam, gdzie bagien duch dziś kusił Na strach Jasia nie zważając, W starej chacie świece zgasły, Sygnał do wędrówki dając By opuścił dom swój własny [chorus] W taniec śmierci się zatraca Ogniki migoczą, wabią i kuszą Kto za nimi idzie ten nie wraca W mroku piękne w ciszy duszą Bagno wciąga, krok się chwieje, Pod stopami ziemia grząska. Wiatr jodłami szarpie, wieje. ścieżka do ognika wąska A gdy nocą idzie lasem piękny, Skrzypią drzewa w starej pieśni. Osuwisko drży i jęczy, Jaś do przodu krokiem tęsknym. [chorus] W taniec śmierci się zatraca Ogniki migoczą, wabią i kuszą Kto za nimi idzie ten nie wraca W mroku piękne w ciszy duszą Wtem na polanie, gdzie kamyki Widzi dziewczę bez odzieży Zamiast oczu dwa węgliki Lica białe jak śnieg świeży Chodź, mój Jasiu, w tan wplątany Jaś oniemiał, słów mu mało. Rozpal lampion, czekaj świtu bramy Dziewczę tańczy, wijąc ciało, [chorus] W taniec śmierci się zatraca Ogniki migoczą, wabią i kuszą Kto za nimi idzie ten nie wraca W mroku piękne w ciszy duszą W blasku światła kręci się wkoło, Lecz gdy rękę jej chciał chwycić Włosy na wietrze już nie wirują został sam przy szumie liści Wrócił z lasu blady z lęku, Cisza w nocy wieczność trwała. Włos na koszuli od istoty pełnej wdzięku Ta jedyna pamiątka tylko została [chorus] W taniec śmierci się zatraca Ogniki migoczą, wabią i kuszą Kto za nimi idzie ten nie wraca W mroku piękne w ciszy duszą

