
Nałóg # Myślozbrodnia
[Zwrotka 1] Nieważne, czy masz garnitur czy robocze dłonie, Czy podpisujesz umowy, czy liczysz drobne na koniec. Czy mówią do Ciebie „pan”, czy wołają po imieniu, Nałóg nie pyta, kim jesteś i nie zna litości w uzależnieniu. Dyrektor, lekarz, artysta, Matka, ojciec, bohater dnia. Każdy ma coś do stracenia, Gdy w grę wchodzi ten sam stan. [Pre-refren] Nie interesują go tytuły, Nie wzrusza go Twoja pozycja. Zabiera po równo wszystkim — Czas, godność i życie. [Refren] Nałóg niszczy każdego tak samo, Jednych szybciej, drugich wolniej. Nie patrzy, kim byłeś wczoraj, Gdy dziś już nie masz kontroli. Możesz długo udawać, że trzymasz ster, Ale on zawsze chce więcej niż masz. [Zwrotka 2] Jedni spadają głośno, Inni toną po cichu latami. Jedni tracą wszystko naraz, Inni oddają kawałki, dzień po dniu, niepostrzeżenie. Eleganckie kłamstwa przy stole, Milczenie zamiast krzyku. Bo łatwiej ukryć problem, Gdy świat wierzy w Twój sukces i spokój. [Pre-refren] Nie ma „funkcjonujących” nałogów, Są tylko różne etapy końca. Każdy myśli, że zdąży wysiąść, Zanim pociąg rozpędzi się na dno. [Refren] Nałóg niszczy każdego tak samo, Nie zna wyjątków, nie zna litości. Jednych zabiera gwałtownie, Innych uczy powolnej samotności. Możesz mieć władzę, pieniądze i plan, Ale wobec niego wszyscy są tacy sami. [Most] Największe kłamstwo brzmi: „ja mam kontrolę”, Drugie: „mnie to nie dotyczy”. A prawda przychodzi wtedy, Gdy już nie ma czego chronić. [Refren – finał] Nałóg nie wybiera ofiar, Wybiera czas — i czeka cierpliwie. Jednych łamie szybko, Drugich uczy umierać powoli, codziennie. Nie robi różnicy, kim jesteś na zewnątrz, Bo w środku wszyscy pękają tak samo.

