
(Refren) Kolejny dzień, co przetrwałem na jałowiźnie, Słońce zachodzi, a wiatr zimny znów śpiewa, Chociaż nic tu nie kwitnie, siły wciąż przybywa, Jałowy ten dzień, a jednak coś w nim jest. (Zwrotka 1) Rano wstałem, pył w powietrzu, sucho w ustach, Skrzypią stopy po ziemi twardej, kamienistej, Oczy w dali szukają zieleni – próżna próba, Bo tu tylko chmury, piasek, cisza wieczysta. (Refren) Kolejny dzień, co przetrwałem na jałowiźnie, Słońce zachodzi, a wiatr zimny znów śpiewa, Chociaż nic tu nie kwitnie, siły wciąż przybywa, Jałowy ten dzień, a jednak coś w nim jest. (Zwrotka 2) Wieczór zbliża się cicho, ogień nas woła, Iskry tańczą w powietrzu jak gwiazdy w oddali, Kiedyś może, gdzieś za górami, za lasami, Tam znajdę miejsce, gdzie woda w źródłach płynie. (Refren) Kolejny dzień, co przetrwałem na jałowiźnie, Słońce zachodzi, a wiatr zimny znów śpiewa, Chociaż nic tu nie kwitnie, siły wciąż przybywa, Jałowy ten dzień, a jednak coś w nim jest. (Mostek) Nie każda ziemia żyzna, nie każdy dzień jałowy, Czasem trzeba tylko wiary, iskry, drogi nowej, A gdy nadejdzie wreszcie pora, i deszcz spadnie, Zrozumiem, że każdy krok tutaj miał znaczenie. (Refren) Kolejny dzień, co przetrwałem na jałowiźnie, Słońce zachodzi, a wiatr zimny znów śpiewa, Chociaż nic tu nie kwitnie, siły wciąż przybywa, Jałowy ten dzień, a jednak coś w nim jest.

