
Syf, syf, wszędzie syf! Szarość, brud i smród! Strugi deszczu, świsty wiatru, W kościach łamie wieczny chłód... Wyglądam za okno i mrozi mnie widok, Brzydotą przeraża, przytłacza ohydą... Paleta szarości w deszczu się rozpływa, Sił do życia w tym kraju ciągle mi ubywa! Syf, syf, wszędzie syf! Szarość, brud i smród! Strugi deszczu, świsty wiatru, W kościach łamie wieczny chłód... Wracam z wakacji, kraj brzydotą wita, Od razu jestem tym wszystkim przybita... Ciężki całun szarości całe miasto przykrywa, Byłam pełna życia, teraz jestem ledwo żywa! Syf, syf, wszędzie syf! Szarość, brud i smród! Strugi deszczu, świsty wiatru, W kościach łamie wieczny chłód... Syf, syf, wszędzie syf! Szarość, brud i smród! Strugi deszczu, świsty wiatru, W kościach łamie wieczny chłód...

