Song Cover Image

Cisza…

+ Show full styles
V5

[INTROL – szept, pogłos] Cisza… I tylko jeden dźwięk w mroku… Bulgot… jakby coś w środku chciało mnie rozszarpać… To… nadchodzi… [ZWROTKA I – 1. osoba] Budzę się spocony, noc wali mi w oczy jak młot, Coś w trzewiach się budzi – jakby demon wybił swój grobowy kod. Żołądek skręca się jak wąż, co właśnie zmienia skórę, A każdy bulgot brzmi jak wyrok – „zaraz po ciebie, skurwysynu, ruszę.”* W lustrze widzę siebie, oczy mam jak po koszmarze, Czuję, że coś rośnie we mnie – jakby piekło miało swoje ołtarze. Ból przejeżdża mi po wnętrznościach jak stary rozpędzony pług, I wiem… to nie jest zwykła potrzeba, to potwór, co chce mnie wciągnąć w dół. Uciekam do drzwi, potykam się, pot spływa jak krew, Każdy krok to walka – jakbym biegł przed czymś, czego nie da się przejść. A to coś krzyczy we mnie, ryczy jak bestia z bagien, “Nie masz szans frajerze! Zaraz cię złapię!” [REFREN – potężny, chaotyczny] Sraczka nie wybiera!!! Goni mnie jak potwór, jak nocna chimera!!! Nie uciekniesz, nie ma dokąd biec!!! Kiedy zacznie krzyczeć – pęknie w tobie każdy nerw!!! Bulgot jak syrena, brzuch jak jaskinia pełna gniewu, A ja biegnę, potykam się, walczę o życie – o każdą sekundę bez gniewu! Sraczka nie wybiera!!! Nadchodzi… jak klątwa… jak cholerny koniec świata!!! [ZWROTKA II – horror bardziej intensywny] Wpadam na ścianę, czuję chłód kafelków jak kostnicę, Brzuch wyje jak wilk, który właśnie pożera własną zdobycz. Drzwi łazienki jak brama do ocalenia… albo do piekła, A potwór w trzewiach bije w żebra jakby chciał je połamać do rdzenia. Kroki tracą rytm, tętno wystrzela jak pistolet, Zwijam się w pół, brzmię jak modlitwa – ale bardzo… bardzo chora. Każdy bulgot to ostrze, które przecina mnie od środka, A ja wiem, że ta bestia rośnie – karmiona moim strachem jak wodą. Już prawie… ręka drży na klamce… A potwór w brzuchu śmieje się jak psychopata w wannie. I nagle – trzask! jakby cała rzeczywistość pękła, Stoję na granicy życia… i porcelanowego piekła. [REFREN – pełniejszy, jeszcze mocniejszy] Sraczka nie wybiera!!! Goni mnie jak potwór, jak nocna chimera!!! Nie uciekniesz!!! – ona zna każdy mój lęk, Słyszę jej krzyk pod żebrami – „i tak cię dopadnę!” Bulgot jak burza, jak sygnał końca, Walczę o tron porcelany jak wojownik bez oręża! Sraczka nie wybiera!!! Nadciąga jak demon – i nigdy, przenigdy nie odpuszcza!!! [OUTRO – mroczne, teatralne, jak zaklęcie] Cisza… Ale to nie koniec. Bo kiedy zgasną światła… Kiedy noc znów zapada… Potwór wróci – bulgocząc z dna wnętrzności… I szepcze mi do ucha… „Nie uciekniesz… nigdy…”