
Przełęcz Sosnów została za nami, niebieski szlak prowadził pod górę. Kamienie chrzęściły pod naszymi krokami, a słońce zaglądało przez korony drzew. Szłaś tuż obok, spokojna i bliska – twoje ramię ocierało się o moje, gdy wąskim przejściem musieliśmy iść razem. W twoich oczach odbijało się niebo, ale ja patrzyłem na twoje usta, które tyle mówiły, a chciałem je uciszyć pocałunkiem. Na Sokolicy, nad Dunajcem, otworzył się przed nami świat. Rzeka błyszczała w dole, ale ja patrzyłem na ciebie – jak wiatr rozwiewa twoją koszulę, odsłaniając twoje piersi, które chciałem dotknąć, choćby przez materiał. Na Sokolicy wiatr ucichł na chwilę, jakby chciał zatrzymać ten dzień – i mnie, tak blisko, czującego twój zapach z lasem. Stanęliśmy przy skalnym urwisku, nad nami niebo, pod nami przepaść. Dunajec zataczał w dole zakola, a Pieniny ciągnęły się po horyzont. Spojrzałaś na mnie i nic nie powiedziałaś – twoje oczy były głębsze niż Dunajec. Dotknąłem twojej dłoni – nie cofnęłaś jej. Twoje palce splotły się z moimi, a ja poczułem, jak twoje ciało mówi to, czego usta nie śmiały wypowiedzieć. Na Sokolicy, nad Dunajcem, otworzył się przed nami świat. Rzeka błyszczała w dole, ale ja patrzyłem na ciebie – jak wiatr rozwiewa twoją koszulę, odsłaniając twoje piersi, które chciałem dotknąć, choćby przez materiał. Na Sokolicy wiatr ucichł na chwilę, jakby chciał zatrzymać ten dzień – i mnie, tak blisko, czującego twój zapach z lasem. Jeszcze raz spojrzałem na Dunajec, potem na ciebie – i już wiedziałem, że ta górska droga będzie odtąd wspomnieniem nas dwojga, twoich oczu, ust, ciała przy moim na skalnym progu. Chciałem cię pocałować wtedy, wiedziałem, że byś pozwoliła – ale strach przed tym, co będzie potem, zatrzymał mnie na krawędzi, gdzie pragnienie walczyło z rozsądkiem. Na Sokolicy, nad Dunajcem, zostało coś więcej niż widok. Twoja dłoń w mojej, ciało tak blisko, że czułem bicie twojego serca. Na Sokolicy, gdzie wiatr ucichł, zrozumiałem, że to nie tylko przygoda – to początek czegoś, czego nie umiałem nazwać, ale czego pragnąłem całym sobą.

