Поэзия: Przemek Trenk Музык. Идея: FaberNik prześwit i przesmyk do morza rzeki doń wpadające a wokół drzewa zrzucają żółty balast wsokopołyskowy lakier słońca doskonale gładki świt palę cygaro i przysłuchuję się rozmowie dwóch sąsiadek o czym to one? a wie pani że ten Giesen to był ginekologiem? aż szkoda, że dopiero teraz posiadam tę wiadomość jemu już teraz bliżej nieba gdybym wcześniej... zaciągam się dymem z cygara gdybyś wcześniej babinko... dzisiaj masz tylko marzenia tylko tyle i aż tyle ja mam znacznie więcej i dlatego nie można mnie skrępować konkretnymi zasadami owinąć sznurem wokół szyi jak pewnemu księdzu w '84 ja nie przestrzegam ograniczających mnie zasad więc nie pokazujcie mi tego czego chcecie ode mnie doczekacie się tego na świętej Nigdy ja podążam swoimi ścieżkami mówię co myślę a konwenanse? mam je tam gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę i dobrze mi z tym a wam? nigdy nie wyjdziecie poza ramy ślepych wyobrażeń o tym jakie powinno być życie nie jestem z waszego plemienia lubię truciznę o powolnym działaniu cierpką yerba mate i cygara a jeśli nie wpasowuję się w ramy waszego świata możecie zrzucić mnie w przepaść uwielbiam latanie