
Panie i Panowie... oto nadchodzą... Wielcy myśliciele... bez myśli! Podłączeni do rury z jedyną słuszną prawdą, Łykają ten ściek z miną dumną i twardą. Synapsy dawno zastygły w błogim bezruchu, Lecz oni wciąż słyszą głosy w swoim uchu. Wiedzą wszystko najlepiej, choć nie wiedzą nic, Ich logika to pęknięty, zardzewiały bicz. Każda dyskusja to dla nich krwawa arena, Gdzie argumentem jest piana... i hiena. Nie podchodź! Nie dotykaj! To wirus głupoty! Zarażają powietrze, stawiają płoty! Mają rację absolutną, wykutą w betonie, Nawet gdy cały ich świat w kłamstwie tonie! To Bractwo Pękniętego Młota! Wielka, mentalna, duszna hołota! Krzyczą o zdradzie, krzyczą o zbrodni, Choć sami intelektualnie są... niegodni! Oskarżają nas o Myślozbrodnię w szale, Lecz czy oni potrafią myśleć?! Wcale! Wcale! "To spisek!", "To zdrada!", "To wina sąsiada!", Tak brzmi ta ich wieczna, zacięta tyrada. Analiza faktów? To dla nich czarna magia, Wystarczy nagłówek i tania odwaga. Idą ławą, taranem, bez cienia wątpliwości, Łamiąc kręgosłupy i ludzkie godności. Betonowe głowy, impregnowane na fakty, Podpisują z diabłem głupoty swoje pakty. Uciekaj... Gdy widzisz ten wzrok... Tę pustkę w źrenicach... Ten fanatyczny mrok. Oni nie szukają dialogu. Oni szukają... ofiary. [Music builds up into a chaotic crescendo] Czy Ty Myślisz, Że Oni Myślą?! To Bractwo Pękniętego Młota! Wielka, mentalna, duszna hołota! Krzyczą o zdradzie, krzyczą o zbrodni, Choć sami intelektualnie są... niegodni! Oskarżają nas o Myślozbrodnię w szale, Lecz czy oni potrafią myśleć?! (Scream:) Wcale! Proszę się rozejść. Myślenie jest bolesne. Wracamy do koryta.

