
Nie poznaję tej twarzy… To nie ja patrzę. To coś patrzy na mnie. Pęknięte lustro, tysiąc wersji mnie, każda mówi coś innego, żadna nie wie kim jest. Patrzę w oczy obce, zimne jak ekran, mrugam on nie mruga, zaczyna się schemat. Myśli się rwą jak kabel pod napięciem, ciało tu, głowa obok klasyczne przecięcie. Mówię „to ja”, on się tylko uśmiecha, jakby wiedział coś więcej, jakby czekał. Szkło pod stopami, dźwięk pęknięć w tle, każdy krok to pytanie: „czy jeszcze tu jestem?” Znikam w odbiciu, odbicie wchodzi tu, zamieniamy się miejscami nie wiem który to „ja”, który „wróg”. To moja rap terapia sesja 3 klatka z luster, każdy wers to rana, każdy wers to impuls. To moja rap terapia sesja 3 klatka z luster, jeśli słyszysz mój głos, to znaczy że jeszcze nie uciekłem. On mówi moim głosem, zna moje hasła, wie gdzie boli najbardziej, trafia bez pudła. „Oddaj mi ciało” mówi spokojnie, a ja krzyczę w środku, ale usta są obce. Paranoja tańczy po neuronach, myśl goni myśl, żadna nie kończy zdania. Każde spojrzenie to kolejna walka, bo w lustrze nie ma mnie jest maska. Zbieram odłamki, składam się na nowo, ale coś zawsze nie pasuje, coś jest podrobą. Kim jesteś? pytam on odpowiada: „Tobą, tylko bez hamulca”. Oddychaj. To tylko obraz. To tylko ty. … Dlaczego on się porusza, kiedy ja stoję? To moja rap terapia sesja 3 klatka z luster, resetuję głowę wersem, zanim ona zresetuje mnie. To moja rap terapia sesja 3 klatka z luster, albo wyjdę stąd żywy, albo zostanę w szkle. Tak to działa… Klatka z luster. Sesja trzecia zamknięta.

