
Wzgardziłaś mną, dziedziczko moja ucieszona! Zdałać się ojca twego barziej uszczuplona Ojczyzna, niżlibyś ty przestać na niej miała. To prawda, żeby była nigdy nie zrównała Z ranym rozumem twoim, z pięknymi przymioty, Z których się już znaczyły twoje przyszłe cnoty. O słowa! O zabawo! O wdzięczne ukłony! Jakożem ja dziś po was wielce zasmucony! A ty, pociecho moja, już mi się nie wrócisz Na wieki ani mojej tęsknice okrócisz! Nie lza… Nie lza… Jedno się za tobą gotować… A stopeczkami twymi… Ciebie naszladować… Tam cię ujźrzę, da Pan Bóg, a ty więc drogimi Rzuć się ojcu do szyje ręczynkami swymi! Tam cię ujźrzę… Da Pan Bóg… Tam cię ujźrzę… Da Pan Bóg… Nie lza… Nie lza… Jedno się za tobą gotować… A stopeczkami twymi… Ciebie naszladować… Tam cię ujźrzę… Da Pan Bóg… Rzuć się ojcu do szyje… Ręczynkami swymi…

