
Zawiało dziś w nocy wiatrem od północy i przyszła do nas zima w środku nocy… Skoro tylko świt nastał, wyskoczył z nocnej pościeli mroźny, zimowy poranek – nie tracąc czasu, wolno rozsiewa płatki śniegowe… Otwórz już oczy – Ukochana – i spójrz wokół, zniknęła szarość, a wszystko ogarnięte promieniami słońca, lśni jak nowe! Refren: Zaciągnięta kotara z mlecznego puchu, Świat uwięziony w mroźnym bezruchu. Zima w oknach maluje mroźne kobierce, Ciszą tuli ten świat i zamraża serce. Śnieg milczącą zaciągnął kotarę, puchem niczym pierzyną otulił zmarznięte drzewa. Z oddali słychać kraczące wrony, a na starym dębie ziewa, drzemiąca sowa… Przyszła już zima, długo wyczekiwana – śniegiem chaty i drogi obficie zasypała! Spójrz – na te kwiaty, zimowa artystka pędzlem zanurzonym w mrozie je wymalowała. Refren: Zaciągnięta kotara z mlecznego puchu, Świat uwięziony w mroźnym bezruchu. Zima w oknach maluje mroźne kobierce, Ciszą tuli ten świat i zamraża serce. Widzisz – moja Ukochana – jak lecą z nieba gwiazdki śniegu… Nawet zając ich pięknem oczarowany, zatrzymał się w biegu… W blasku porannego słońca płatki śniegu w oczach Twych się mienią – a może, przyjdą tej zimy chwile szczęścia i życie Ci odmienią… Refren: Zaciągnięta kotara z mlecznego puchu, Świat uwięziony w mroźnym bezruchu. Zima w oknach maluje mroźne kobierce, Ciszą tuli ten świat i zamraża serce. Z odległej krainy przybyła do nas niczym Czarodziejka – Zima, która potrafi zmienić wodę w lód – czyż to nie jest wielki cud? Widzisz, jak za dotknięciem niczym różdżki, sypie z nieba śnieżny puch… Oczarowany jej gracją i pięknem – zamarłem w milczeniu, zabrakło mi doprawdy słów… Refren: Zaciągnięta kotara z mlecznego puchu, Świat uwięziony w mroźnym bezruchu. Zima w oknach maluje mroźne kobierce, Ciszą tuli ten świat i zamraża serce.

