Utwór poświęcony Wojciechowi Labijakowi z Nekielki. Człowiekowi, po którym ostatni ślad to lista wywozowa z Pawiaka do Auschwitz z dnia 31 stycznia 1941 roku. © 2025 Czukir | This work is protected. No reproduction, redistribution, or commercial use without written consent. Remixing is permitted in Suno using the official “cover” feature, provided proper credit is given to the original artist. Respect the art, respect the artist. [31 stycznia] [verse 1] Zabrali go rano, jeszcze było ciemno, Warszawa zamarzła, tramwaj stał bez tchu. Cieśla od drewna, od prostych narzędzi, Budował dni ciche, nie umiał żyć w pół. W kieszeni miał listy, w głowie miał dziecko, Którego płacz znał tylko z marzeń i snów. Na pętli milczenia, wśród szyn i spojrzeń Uczył oporu – bez krzyku, bez słów. [Chorus] Nie zdążył zobaczyć, jak rośniesz, córko, Nie zdążył nauczyć, jak trzymać dłoń. Wsiadł do transportu, co nie wracał nigdy, A imię zgubił wśród numerów, bram i ścian. Mówili: praca, mówili: Auschwitz, A śmierć była szybsza niż spis i plan. [Verse 2] W tramwajach palili światło nadziei, Zwalniali biegi, mylili czas. To był ich opór – cichy jak oddech, Którego Niemiec nie umiał skraść. Nie miał broni, nie miał rozkazów, Miał tylko sumienie i prosty gest. Że koło nie ruszy, gdy trzeba stanąć, Że cisza też może powiedzieć „nie”. [Chorus] Nie zdążył zobaczyć, jak rośniesz, córko, Nie zdążył powiedzieć, kim masz być. Za druty wjechał razem z zimą, A życie skończyło się, zanim zaczęło się śnić. Transport--- trzydziesty pierwszy stycznia, Nazwisko w nawiasie, los bez kartki i pieczęci. [Bridge] Nie ma go w księgach, nie ma w numerach, Tylko w tej jednej, pożółkłej liście. Ale pamięć nie pyta o archiwa, Pamięć oddycha tam, gdzie serce bije. [Final Chorus] Nie zdążył zobaczyć, jak rośniesz, dziecko, Ale był ojcem, zanim zgasł. Bo ojcostwo to nie sama obecność, To też wybór – gdy świat mówi „zdradź”. I choć Auschwitz zabrał mu wszystko, Nie zabrał tego, kim naprawdę był. [Outro] Chłopak z Nekielki. Pracownik tramwajów. Transport bez powrotu. Imię, które trzeba powiedzieć głośno.