
Czegóż moim skarbom brak? Świat obdarzam co dnia wszak. Szczodrze sypię złoty dar, Mnie poddany ziemi czar. (chorus:) Któż zaprzeczy prawdzie tej, Że bez dobrej łaski mej Za nic nie miałbyś plonów, ni dostatku w twym domu. Jam Królową letnich dni, Moje berło każdy czci. Mój czas słodycz niesie wszem, Owoc krasi cnym darem, (chorus:) Niech się chlubą maj mieni, co kwiat stroi w zieleni; Lecz nie przyćmi jasnych chwil, Gdy dojrzewa życia pył. Słońce dla mnie dzisiaj lśni, wzlata na sam niebios szczyt. Bieg swój jawi w świetlny łuk, złotem sypiąc wszędzie tu. (chorus:) Jego żarem karmny sad, Rodzi owoc, bujny kwiat. Zdobi pola, szczyci gaj, Niesie ludziom szczęsny raj. Las jagodę daje też, Łąka ziołem darzy wszerz. Kto zapragnie darów cnych, Nie odejdzie z łanów mych. (chorus:) Róg obfitość wszem leje, W sercach radość jaśnieje. Jak nurt rzeki płynie dar, Syci lud i zdobi kraj. Spieszcie, mili, w pola wraz, Nadszedł już żniw święty czas. Weźcie kosy w silną dłoń, Niech się kłania złota błoń. (chorus:) Ścinajcież dojrzały łan, Niech się mnoży błogi stan. Nieśmy plony do swych strzech, Kędy sytość budzi śmiech. Patrzcież, niwa bujna tak, jak świat światem darzy wszak. Owoc trudów, płód twych rąk, Zdobi ziemię, cieszy w krąg. (chorus:) Zefir zrodził pełny łan Ziarnem obsiał wszelki stan Ciężar zgina każdy kłos, Ledwie dźwiga złoty los. Już ziaren sztos legł wśród pól każdą kolbę zgina w dół, Pod brzemieniem się chwieje Nad życiodajną ziemię: (chorus:) Kto nie wielbi tych darów, Ni urodzajnych czarów, Ten ma serce skryte mgłą, Zimne, twarde niby szkło. Pragnę sławy przez mój dar, Niech ją głosi każdy kraj. Niech ta ziemia rodzi wciąż Plon bogaty, szczęsny krąg. (chorus:) Niech na wieki trwa ten głos, I rozstrzygnie zgodny los: Jam Królową wszystkich pór, Ponad światem dzierżę dwór.

