
(Zwrotka 1) Zrodzeni z oczu szeroko otwartych w bezkres nieba, Budowaliśmy prawdy z pytań — nie z wygodnych słów, co trzeba. Lecz cienie szeptały łagodnie: „Nie oddalaj się od snów,” Wyznaczyli raj na mapie — a dusze zostawili tu. (Pre-Chorus) Każde słowo — łańcuch z blasku, Każde prawo — ślepy znak, I wszystkie barwy bledną tak... (Refren) Dogmat wznosi mury z wiary i z ognia, Więzi myśl, zabija pragnienia, Uciera głos dziecka, co pyta: „Dlaczego?” Wolność płonie tam, gdzie prawda rośnie, A gwiazdy gasną w naszych oczach mrocznych. --- (Zwrotka 2) Mówili: świat jest doskonały — psuje się, gdy śnimy, Że grzech zaczyna się w pytaniu, zbawienie w karbowniku winy. Lecz wiedza to rzeka — zalewa święty brzeg, Topi korony tyranów, co boją się, że nie ma granic, nie ma ich. (Pre-Chorus) Każda świątynia kryje bliznę, Każda modlitwa gubi znak, Co prowadził nas przez własny strach... (Refren) Dogmat wznosi mury z wiary i z ognia, Zmienia prawdę w chóru echo, Gdzie nikt już nie myśli, tylko śpiewa tak samo. Wolność płonie tam, gdzie myśl się wspina, A „ja” znika w cudzych rymach. --- (Most) Rozerwij zasłonę, obudź sen, Nie ma świętej wojny w nurtach rzek. Każde serce — wszechświat niewidzialny, Każdy umysł — iskra, boska, nieidealna. --- (Breakdown) Byliśmy bogami, nim klękliśmy, Nim słowo stało się tarczą ciszy, Nim strach zaorał nasze sny... I zapomnieliśmy, jak leczy światło mgły. --- (Finałowy refren) Dogmat wznosi mury z wiary i z ognia, Dusi wiatr, co duszę gna, Lecz prawda wciąż drży pod kłamstw chórami. Spal pergaminy, otwórz niebo, Niech duch człowieczy wzleci znowu. --- (Outro) Żadna wiara nie nazwie nieskończoności, Żadne prawo nie zatrzyma świtu myśli. Gdy wierzenie staje się więzieniem — Rozum przetrwa, wolny, nieśmiertelny.

