Song Cover Image

“DOWÓD NA ISTNIENIE PRZYPADKU”

V6

[Verse 1] Przypadek przyszedł bez rekomendacji, w płaszczu skrojonym na niepewny czas. Nie znał zasad naszej konwersacji, więc w pół milczenia wmieszał nagle nas. Ty pomyliłaś wyjścia na peronie, ja miałem jechać, lecz zmieniłem plan. Los potem twierdził, że maczał w tym dłonie — przy cudzych dziełach lubi stawiać znak. Spóźniony pociąg, niewłaściwa pora, zwyczajne „przepraszam”, bo stanąłem w drzwiach. Tak niewytworna była ta metafora, że żaden poeta nie podpisałby się sam. [Pre-Chorus] A jednak wszystkie rozsądne powody, dla których mieliśmy się minąć w tłumie, stały bezradnie w idealnym rzędzie. Żaden nie umiał powiedzieć: „Rozumiem”. [Chorus] Jesteś dowodem na istnienie przypadku, który nie musi tłumaczyć się nam. Jednym zdarzeniem poza treścią planu, przez które resztę napisałem sam. Nie wiem, czy gwiazdy miały coś do rzeczy, czy tylko deszcz zatrzymał ciebie tu. Lecz od tej chwili, gdy mogłaś zaprzeczyć, a powiedziałaś „tak” — nie wszystko było dziełem przypadku. [Verse 2] Pewien filozof zażądał przyczyny, statystyk sprawdził, jak często padało. Los dostarczył podrobione ryciny, że niby od wieków tak właśnie być miało. Ty powiedziałaś: „Nie psujmy zdarzenia. Nie musi znaczyć, że wybrał nas świat”. I nagle cały wydział przeznaczenia stracił podstawę do pobierania opłat. Nie każda strata prowadzi do olśnień, nie każdy zakręt ma ukryty sens. Czasem się błądzi i tylko się błądzi. Czasem ktoś obok pomyli się też. [Pre-Chorus] Nie chcę przeszłości poprawiać po fakcie, wmawiać jej celu, którego nie znała. Wystarczy, że na niewłaściwej stacji byłaś naprawdę. I się roześmiałaś. [Chorus] Jesteś dowodem na istnienie przypadku, który nie musi tłumaczyć się nam. Jednym zdarzeniem poza treścią planu, przez które resztę napisałem sam. Nie wiem, czy gwiazdy miały coś do rzeczy, czy tylko deszcz zatrzymał ciebie tu. Lecz od tej chwili, gdy mogłaś zaprzeczyć, a powiedziałaś „tak” — nie wszystko było dziełem przypadku. [Bridge — intimate] Nie nazwę ciebie nagrodą za straty, bo nie musiałaś wyrównywać mi krzywd. Nie jesteś puentą do dawnych dramatów. Masz własną drogę. Ja mogę obok iść. Przypadek umiał postawić nas blisko. Nie umiał słuchać ani odpuszczać win. To myśmy później robili to wszystko, czego nie zrobi za człowieka żaden mit. [Final Chorus] Jesteś dowodem na istnienie przypadku, ja jestem świadkiem, że zdarzył się nam. Lecz każde jutro wymaga udziału — nie wystarczyło spotkać się ten raz. Niech sobie gwiazdy przypisują zasługę, niech przeznaczenie przemawia przez sen. Przypadek sprawił, że stanąłem obok. Żeby pozostać — wybierałem cię. [Outro — spoken softly] Los przysłał rachunek. Za całokształt. Oddałem bez podpisu. Nie było go, kiedy trzeba było przeprosić.