
[Intro] (Dźwięki afrykańskich bębnów, smutny motyw na gitarze akustycznej) (Musisz wrócić... nie uciekniesz przed tym, kim jesteś...) Uciekałem przed tym przez tak wiele lat. Zostawiłem w tyle mój spalony świat. [Verse 1] Pamiętam ten dzień, wąwóz i pył, Mój ojciec tam stał, a potem nie żył. Fałszywy uśmiech wujka, jego zła rada: „Uciekaj stąd mały, na ciebie wina spada”. Więc biegłem przed siebie, przez piach i przez ciernie, Zapomniałem o domu, żyłem bezczelnie. Hakuna Matata – sztuczny, wolny stan, Ukrywałem pod maską milion moich ran. Hieny w dżungli, królestwo upada, A w moich głośnikach smutna ballada. [Chorus] (Niesamowicie epicki, pełen bólu i dumy śpiewany refren) Czas wrócić na Lwią Skałę, odebrać co moje! Zmazać tę Skazę, przejść przez te ognie! Choć przeszłość mnie goni i bije jak bat, Dzisiaj naprawię mój zniszczony świat! Król powraca! Słyszysz ten ryk? [Verse 2] (Dynamiczny, mocny rap ze wzrostem energii) Koniec z ucieczką, koniec z tą grą, Widzę mój dom, otoczony mgłą złą. Skaza na tronie, kłamstwo ma krótkie nogi, Dzisiaj rozliczę te wszystkie moje wrogi. Ogień płonie wokół, deszcz zaczyna padać, Nie musisz mi, stary, nic więcej opowiadać. Zrzucam ten ciężar, dziedzictwo odbieram, W walce o prawdę drogę przecieram! [Outro] (Muzyka cichnie, potężny, pojedynczy ryk lwa przechodzący w echo) Deszcz zmywa krew... Ziemia znowu zielona. Ojcze... Misja skończona. [End]

