
uświadom - nieświadome
Smoke z sufitu, zimny beton gra, czas tu nie płynie — on z człowieka drwi. Na ścianach twarze, których nie chce znać, a jednak każda coś o życiu śni. Mojżesz siedzi cicho, oczy stare jak deszcz, 22 zimy w kieszeni nosi cień. Lecz w tych dłoniach dalej ogień, farba, tusz i kurz, jakby każdy ból zamieniał w nowy dzień. Bo to nie kara — to droga przez piach, gdzie człowiek rozmawia z własnym strachem. Jedni tam gniją, inni kują stal, Ty wyciągniesz z tego mądrość pod paznokciem i krwią. Hej Mojżesz — słyszysz stary blues? Pęknięta gitara dalej umie żyć. Świat za kratą też ma swój rytm, a prawda rodzi się tam, gdzie już nie trzeba nic kryć. Nie każdy mistrz siedzi na tronie. Nie każdy prorok chodzi wolny. Czasem najmądrzejsi uczą się życia w miejscu, gdzie noc smakuje rdzą i ciszą. I przyjdzie dzień, bracie, jeszcze przyjdzie kurz dróg, dym papierosa, śmiech i stary próg. A te wszystkie lata będą jak ciężki riff — brudny, wolny, prawdziwy… i potrzebny, żebyś wiedział kim jesteś.

