
[Verse 1] Posłuchajcie, mości panowie i damy, O legendzie, którą doskonale znamy! O Rycerzu, co w mroku przez lata się tułał, Aż mu szyszak od żaru i mrozu pociemniał! Płakał za Elwirą, za swą czarnowłosą, Biegał po podziemiach z zakrwawioną kosą! Gromadził klejnoty, pokonał strażnika, A prawda tej bajki... w karczmie z nami znika! [Chorus] O Elwira, czarna jak nocna mgła! Przebiegły plan w swej głowie od dawna ma! Kazała mu przynieść kamyczki ze świata, By mieć wreszcie spokój na długie, długie lata! Wyprawiła męża za morza i knieje, A teraz w karczmie z babami się śmieje! [Verse 2] Przeszedł morza, pustynie, puszcze oraz skały, Żeby małe szkiełka w koronie błyszczały! A Elwira tymczasem na nogi włożyła kapcie, Zaprosiła psiapsiółki, sąsiadki i babcię! Mąż po krzakach walczy z Leszym o stary pień, A ona w cichym domu śpi przez cały dzień! Zero marudzenia, zero skrzypienia zbroi, Gdy mąż po klejnoty na krańcu świata stoi! [Chorus] O Elwira, czarna jak nocna mgła! Przebiegły plan w swej głowie od dawna ma! Kazała mu przynieść kamyczki ze świata, By mieć wreszcie spokój na długie, długie lata! Wyprawiła męża za morza i knieje, A teraz w karczmie z babami się śmieje! [Bridge] Gdy wpadł do Wieży, wyważywszy bramy, Wreszcie połączył się z sercem swej damy! Noc była gorąca, wino lało się strumieniem, Nagroda za trudy stała się spełnieniem! Lecz ledwo świt błysnął, a chłop jeszcze drzemie, Elwira mu w rękę wtyka nowe brzemię... „Cudnie było, miły... lecz spójrz na te góry! Tam w czarnych czeluściach żyje trol ponury! Zdobądź jego skórę na mój nowy strój, A potem dopiero wracaj, rycerzu mój. [Outro] Za Elwirę pijmy, niechaj sława jej trwa! Niejednego Rycerza w swą sieć złapać zdoła! Wieczorem był wojem, co nie lękał się niczego, A rano ledwo pamiętał, dokąd zmierza i dlaczego! I tak to bywa! On dostał swoje, a Ona ma kolejne pół roku spokoju!

