
Zemsta na zimno #KreatywnaKamienica feat. Fred Ek, Si-muzoida & Szpaq🥰
Tekst piosenki to współpraca Fredka, Si-muzoidy, Szpaka i moja;) Aranż: Si-muzoida I pamiętaj Este, kochamy Cię Beto Bracie🩵 “Zemsta na zimno” Coś warczy, robi zmarszczki na kałuży tafli, Myślisz, że Ferrari, a to be-em-wu taxi. Wysiada, trzaskając drzwiami, mister Este, Kozaczy jak po grzańcu, a pił tylko napój z Nestle. Wychodzę na balkon, patrzy na mnie jakiś typ: „Tu właściciel Kamienicy, proszę do mnie przyjść”. Myśli, że jest ostry jak papryka firmy Kamis. Wzywa mnie do siebie: „Tfu!”, się znalazł wielki panicz. Wchodzę tylko po to… by pokazać mu poślady. Pora połączyć siły z zarządcą starym. Este przez dzień cały tylko po piętrach lata, Wiecznie narzeka i nie zamyka mu się papa. Powtarza w kółko: „Katastrofa budowlana”. To niech rusza dupę, a nie pali Frana. Pyta o elewację i kto uszkodził tynk? Zakłóca cenną ciszę i nasz wewnętrzny mir. Czyja to jest wina, zapłacicie za to w ratach! Jeśli ma na myśli wina, to jedynie Cloaka. Co nas obchodzą tynki, gdy czekają drinki? Pora coś poradzić, lecę do Fredka do windy. Este, Este, i co jeszcze? Taczka czeka! Wybierz ludzi albo pengę! Czas ucieka! Psssst! Hejo, Szpaku, dawaj do piwnicy. Domownicy Estiemu nawciskali jakieś kity. Sytuacja się zrobiła nad wyraz kłopotliwa, Doniosła do Esteba jakaś menda nadgorliwa, Że po piętrach musi chodzić na piechotę, Że jestem ciul i mam w dupie wspólnotę. Wiedziałem, że szuja, że przyjedzie po kasę, Wolałem mu nie dawać pretekstu tym razem. A że tam też mieszkają bracia bimbrownicy, No co Ci będę mówił, Szpaku… Nie ma lipy! Problemu nie robili, bo mieli już banie. Na dobry początek dostali po szklanie. Chłopaki zawsze chętne do degustacji, Będą beta testerzy mych nowych atrakcji. Chodź na dół do hm… świątyni dumania. Mam świeży napitek do przetestowania! Este, Este, i co jeszcze? Taczka czeka! Wybierz ludzi albo pengę! Czas ucieka! Na dole partyzantka działa na pełnych obrotach. Jedni jeszcze myślą, innym już się trochę mota. Jakiś uliczny talent namalował plan na ścianie, Jak tej przyjezdnej … skrócić to brykanie. Fredek przy słabym świetle wskazuje tam laserem, Tłumacząc zebranym, co zrobić z właścicielem. Musi mieć przeświadczenie, że wszystko kontroluje, Że każda rubryka pasuje i dobrze się zsumuje. Jak wszystko już podliczy, wtedy dla niepoznaki Użyjemy tajnej broni i wyjmiemy trupy z szafy. Ja posiedzę na schodach, poudaję pijanego, Ania narobi rabanu, odwróci uwagę Estiego. Potem zaprosi na ciasto, zrobi magicznej herbaty, Która mu rozluźni umysł (ale także i poślady!). Nie zadziała od razu, lecz gdy będzie już w be-emie, Bo może do niego należy Excel, ale nasze są te ziemie! Este, Este, i co jeszcze? Taczka czeka! Wybierz ludzi albo pengę! Czas ucieka! Bo to zawsze tak jest, że ktoś psuje zabawę, Wjedzie swoją beemką, zasmrodzi podwórze. Panoszy się wszędzie, jakby szukał wrażeń, Nagada, nastęka i wywoła burzę. Najpierw zainwestuj w kamienicy mury, A nie opowiadasz jakieś sprośne bzdury. Napraw w końcu windę, poprzepychaj rury I uśmiechnij się, boś bardzo ponury. A tu kamienica pełna fajnych ludzi. Przykro nam, kochany, jak będziesz tak nudził. To skończysz niestety jak każdy cwaniak: Nie be-emką, a na taczce będziesz poganiał. Este, Este, i co jeszcze? Taczka czeka! Wybierz ludzi albo pengę! Czas ucieka! Zwieracze zacisnął, lecz marne starania, Siedzenie zafajdane i portki do prania. My mu pokazaliśmy, gdzie zimują raki. Może ma pełny portfel, ale puste flaki.

