[Intro – szept / piano + ambient] Już straciłeś wiarę w ludzi, bo widzieli cię nieraz, a jednak — gdy przyszła burza, trafiłeś w sam jej środek. Piorun uderzył. Spłonąłeś doszczętnie. Lecz może właśnie wtedy wyszło słońce — i z popiołów narodziłeś się ponownie. [Zwrotka 1] Wpatrzony na nowo w świat, niepewnie stawiasz kroki, skupiony, by znów nie zabłądzić. Z wiarą, że nie dasz się ludziom w smutku pogrążyć. Miłością obdarzasz nowe początki — koniec już bitwy, pora zacząć modlitwy. Ułóż wreszcie swoje myśli, spójrz kotwicą w to, co jeszcze nieznane. Zapamiętaj swoje sny — bo w nich znajdziesz przesłanie. Zrozumiesz, że zdołasz, gdy znów na szczycie powstaniesz. [Refren – mocniej, emocjonalnie] Pamiętaj — nigdy, przenigdy sam siebie nie okłamiesz. Choć burza łamie drzewa, ty wciąż odnajdziesz światło. Z popiołów wstaniesz jeszcze raz, nawet gdy wszystko zgasło. Świat należy do tych, którzy są skromni. I tylko będąc sobą stajesz się naprawdę wolny. [Zwrotka 2] Znajdujesz opatrzność tam, gdzie kładziesz swoje stopy. Choć nieraz ktoś zakłócił twoje kroki, próbował złamać nastawienie — ty w tym skończonym świecie odnalazłeś mądrość. Bo mądrość ma przewagę nad tym, kto podły, mściwy, ze światem niezgodny. Świat należy do tych, którzy są skromni. [Bridge – ciszej, narastające emocje] Więc pamiętaj te słowa — czyś stary, czy młody — bo tylko będąc zgodnym z samym sobą zostajesz naprawdę wolny. Naprawdę wolny… naprawdę wolny… [Refren końcowy – pełne instrumentarium] Pamiętaj — nigdy, przenigdy sam siebie nie okłamiesz. Choć życie rzuca w ogień, nie pozwól zabić marzeń. Bo nawet po największym mroku świt odnajdzie twoją twarz. Świat należy do tych, którzy są skromni. A człowiek, który zna prawdę o sobie, już nigdy nie będzie wolny.